czwartek, 27 czerwca 2013

5 " Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą..."

~~ Tom ~~

No w końcu w drodze na Imprezę. Myślałem że już się nie doczekam tego momentu. Już za chwile będę mógł się wyszaleć tak jak to robię zawsze, wypic mocnego drinka no i zabawic się w najlepsze. Po jakimś czasie dojechaliśmy na miejsce. Kiedy wysiadłem z samochodu z klubu dochodziła już głośna muzyka.

- No to najlepszego bliźniacy!- Krzyknął Andy otwierając drzwi od klubu. Taaak to było to. Pełno tańczących panienek, alkohol i reszta ludzi którzy się zajebiście bawią. Kiedy wszyscy ujrzeli mnie i Billa. Zatrzymali się na chwile. Każdy z osobna złożył nam życzenia i dał jakiś prezent. Akurat prezenty były dla mnie najmniej ważne. Najważniejsza była dobra zabawa. Wyszedłem na parkiet, zgarnąłem pierwszą lepsza laskę i zacząłem z nia tanczyc. Nawet dobrze mi się trafiło bo była dosyć ładna i świetnie się ruszała. Kiedy juz padałem usiadłem na czarnej skórzanej kanapie obok swoich przyjaciół. Kazdy z nich był juz nieźle narąbany a to był początek imprezy. Nie wiem jak oni chcą wytrzymać do końca no ale to już ich sprawa. Ja pije z umiarem żeby się trochę zabawic. Po chwili Andreas zaczął dotykac się po swoich kieszeniach. Chyba dzwonił jego telefon bo tylko czuł wibracje. 

- No słucham cie Jane. - powiedział i wszyscy w tym momencie skupili się na Andym. - No siedzimy tutaj na samym końcu klubu.- oznajmił i po prostu się rozłączył.

- Kot to był?- Zapytała Angelika z ciekawością w głosie.

- To Jane, pytała gdzie jesteśmy bo chciała się dołączyć.- Odparł i po chwili dołączyła się do nas jakaś brunetka i dziwnie znajoma mi dziewczyna o czarnych włosach. Jej wzrok błądził po podłodze. Na nikogo nie patrzyła. Widać było że jest jakaś taka zagubiona trochę. Po chwili chyba wyczuła ze na nia patrze więc spojrzała na mnie. W końcu ujrzałem jej oczy, te śliczne zielone oczy które już gdzieś widziałem. Taaak! Już wiem skąd ja znam. To ta sama dziewczyna który wybiegła mi przed maskę samochodu. To jest ona.

- Następnym razem uważaj na samochody bo mogłaś stracić życie, dużo nie brakowało.- Powiedziałem jednak ta zrobiła zdziwiona minę jakby nie wiedziała o czym mówię.- Wpadłaś mi ostatnio prawie pod koła ale na całe szczęście się zatrzymałem. Pamiętasz już?- Zapytałem. 

- Tak, teraz pamiętam...Dzięki że się zatrzymałeś, ale..- Ciągle obserwowałem jej oczy, były piękne jednak w głębi były przepełnione żalem i smutkiem. Mógłbym wpatrywać się w jej oczy tak długo ąz w końcu odczytałbym z nich wszystko.

- Jak masz na imię?- Zapytałem

- Ewelina. - Mruknęła i znowu spojrzała na mnie. Była bardzo śliczna. Czarne włosy jak skrzydła kruka szybującego po błękitnym niebie, piękne zielone skryte oczy od których nie dało się oderwać wzroku, delikatna barwa głosu która dawała ciepło sercu. Chce ja poznac bliżej, chce wiedzieć jaka ona jest i co mogło się takiego stac że jej wyraz twarzy jest prawie ciągle smutny.

- Ja wyjdę się trochę przewietrzyc bo troszkę duszno tutaj jest.- Oznajmiła i szła w stronę wyjścia. Popatrzyłem na rozbawioną grupę przyjaciół i poszedłem za Ewelina. Usidła na jednej z drewnianych ławek i podkuliła nogi chowając w nie twarz. Cichutko usiadłem obok niej jednak ona i tak mnie usłyszała.

- Mogę się dosiąść?- Zapytałem i uśmiechnąłem się do niej.

- Skoro juz tutaj jesteś to raczej nie wypada żebym powiedziała nie.- W końcu na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech a w jej oczach ukazały się iskierki. Nie miałem pojęcia jak mam zaczac z nia rozmawiać. Nie chce jej jakos speszyć. Nie wiem jakie pytanie mam zadac zeby nie wzięła mnie za jakiegoś idiotę.

- Wiem że to pytanie będzie trochę nie na miejscu ale...Ja widzę że cos ci się przydarzyło, cos co jest dla ciebie bardzo ciężkie. Jeśli nie chcesz nie mów, wiem ze to głupie że pytam bo prawie w ogóle mnie nie znasz i zaraz możesz sobie cos o mnie pomyslec ale po prostu widzę po tobie ze cos się stało.- Mówiłem cały czas na nia patrząc.


- Nic się nie stało że zapytałeś..- Odparła tylko i odwróciła głowę w druga stronę wzdychając ciężko jednak nie spokojnie.- Pamiętasz ten dzień kiedy prawie mnie potrąciłeś więc raczej by wypadało tobie powiedzieć co się wtedy stało skoro uratowałeś mi tak jakby zycie.- Jej wzrok znowu spoczął na mnie, w jej oczach stanęły łzy które mimowolnie spłynęły po jej policzkach.

- Jeśli to jest dla ciebie bardzo ciężkie nie mów tego.- Powiedziałem bo nie chciałem zeby płakała, żeby się męczyła z tym czymś co jej się przydarzyło.

- Opowiem ci..Tego dnia kiedy wbiegłam tobie pod koła zmarła moja mama, zmarła smiercia tragiczna, mój ojciec przed tym zdradzał jeszcze mamę nie byłam nigdy po jego stronie wiec najwazniejsza osoba w moim zyciu była właśnie ona, tamtego dnia ja straciłam, teraz już nigdy jej nie zobaczę, nie przytulę się do niej, nie opowiem jej o swoich problemach które mam, jedyne co mi zostało to kawałek papieru na którym mogę ją oglądac i nic poza tym, to jest jedyne co mam, gdybym tamtego dnia mogła cos zrobić, jakos zapobiec jej śmierci...Dlaczego to była ona? Dlaczego to nie mogłam byc ja? Dlaczego?- Mówiła to z takim trudem że aż było mi wstyd ze zapytałem o to co się stało. Patrzyłem na nią jak ten ostatni debil kiedy płakała. Nie wiedziałem co mam zrobić. Czy ja przytulic czy po prostu czekac ąz się wypłacze. Położyłem swoja dłoń na jej plecach delikatnie ją gładząc.

- Gdybyś to ty umarła twoja mama by cierpiała teraz tak jak ty. Chciałabyś tego?- Zacząłem mówic starając się w ten sposób jej jakos pomóc jednak ja nie jestem wcale dobrym pocieszycielem.

- Nie chciałabym tego, ale nie wiesz jak mi jest ciezko, nie masz pojęcia jakie ja mam życie, w szkole jestem gnębiona tak po prostu za nic, mój tata się mną nie interesuje jedyne co dla mnie robi to tylko kupuje mi drogie prezenty i daje kasę co dla mnie nic nie znaczy. Nie chce tych prezentów, ja nic już nie chce, ja chce po prostu przestać zyc, czasem chciałabym nie istnieć juz nigdy.- Mówiła a jej płacz z każdym słowem się nasilał.

- Kiedy byłem młodszy moi rodzice się rozwiedli, tez trudno przez to przechodziłem ale potem moja mama znalazła kogoś innego, kogoś kto odmienił moje zycie i mojego brata Billa..Zacząłem grac na gitarze a mój brat śpiewał i pisał teksty. Razem z kumplami założyliśmy kapele. Na początku graliśmy tylko w domach kultury i w szkołach..Teraz jesteśmy sławni ale to nie jest takie zycie jakie by się chciało miec. Niby kazdy chce byc sławny a nawet nie ma pojęcie że bycie sławnym nie pozwala normalnie zyc. Kiedy wychodzę na ulice mogę byc wszędzie fotografowany nie zależnie od tego co robię, z kim jestem i w jakim miejscu.- Życie gwiazdy jest strasznie trudne, czasem chciałbym tak po prostu byc normalny, żeby nikt mnie nie znał prócz moich kumpli.

- Masz mamę, której możesz się wyzalic gdy jest tobie zle, masz brata którego na pewno kochasz i który na pewno pomoze tobie ze wszystkim o co go tylko poprosisz, masz w zyciu to co jest najwazniejsze..Osoby na które możesz zawsze liczyć a mi tego właśnie brakuje, brakuje mi osób z którymi mogłabym porozmawiać o wszystkim w kązdym momencie. Teraz mnie rozumiesz?- Uniosła na mnie swoje zapłakane oczy w których nie było zadnej nadziei, nic poza żalem i smutkiem nie gościło na jej twarzy.

- Dziękuje tobie że masz do mnie zaufanie mówiąc mi to wszystko.- Strasznie było mi jej szkoda, nie spotkałem się jeszcze z taka osoba która powiedziała mi  cos takiego. Nie mogę jej tak zostawić, pomogę jej się otworzyc. Zrobię wszystko zeby nie zamartwiała się tak ciągle.- A tak przy okazji to jestem Tom bo się tobie nie przedstawiłem.- Uśmiechnąłem się do niej jednak to niczego nie zmieniło

- Tom obiecasz mi coś? Wiem że mnie nie znasz ale proszę cie.- Powiedziała a ja tylko kiwnąłem głowa.- Obiecaj mi ze mimo wszystko będziesz szanował te osoby które cie otaczają i ktore sa z toba bo w każdej chwili możesz je stracić i już nigdy się z nimi nie zobaczysz.- Kiedy to powiedziała do moich oczy napłynęły łzy. Nikt nigdy nie powiedział mi czegoś takiego. Nie mógłbym sobie wyobrazić co by się działo gdybym stracił Billa lub swoja mamę albo kogokolwiek z zespołu, przeciez to są dla mnie najwazniejsze osoby z którymi jestem od zawsze i kazdy z nas stoi dla siebie murem. Po chwili wstała jednak nie kierowała się spowrotem do klubu. Pewnie chciała pobyć sama z tym wszystkim.

- Spotkamy się jeszcze kiedyś?- Zapytałem a ona się zatrzymała po czym odwróciła się do mnie.

- Mysle ze tak.- Powiedziała i już odeszła. Ta dziewczyna dała mi bardzo duzo do myślenia. Musze się zmienic. Musze zacząc szanować przede wszystkim kobiety które mam tylko na jedna noc a potem po prostu odchodzę. Nigdy nie pomyślałem o tym jak one moga się wtedy czuc. Z takiej drobnej osóbki  popłynęło tyle słów ze od razu przypomniały mi się wszystkie złe moje czyny i słowa kierowane do ważnych dla mnie osób. Chce się z nią znowu spotkac i to jak najszybciej zanim zrobi jeszcze coś głupiego a wtedy nigdy już jej nie zobaczę.



poniedziałek, 20 maja 2013

4 " Strach przed utratą przyjaciela "

~~ Tom ~~

Siedziałem razem z zespołem, moim bratem, z Andreasem i jego śliczną dziewczyną wyczekując swojej upragnionej godziny. Kurde dlaczego ten czas się tak dłuży? Zawsze jak się czegoś chce wszystko spowalnia a kiedy bawisz się już świetnie czas zaczyna pędzic. Nienawidzę za czymś czekac. Juz powoli zaczynam się niecierpliwic. Podniosłem się z miejsca. Sięgnąłem z kieszeni swoich dużych spodni paczkę papierosów. Wyjąłem jednego papierosa a paczkę schowałem spowrotem do kieszeni. Odpaliłem papierosa i wyszedłem na balkon zapalić. Rozglądałem się przez chwile i nagle ujrzałem jakiś duzy dom. Od kiedy tu jestem jeszcze nie widziałem tego domu.

- Ej Andy, chodz na chwile.- Zawołałem swojego przyjaciela bo może on będzie cos wiedział bo przeciez spędza w tym miescie więcej czasu.

- Co jest?- Zapytał stojąc już obok mnie.

- Od kiedy tam stoi taki duzy dom?- Spytałem na co on się zaśmiał.

- Ale ty masz pamięć człowieku, przecież od roku czy dłużej budowali się tam. Nie pamiętasz?- Mówił patrząc na mnie jak na ostatniego idiotę. Ja na serio nie pamiętam, żeby kiedykolwiek ktoś się tam budował. A może skleroze mam?

- Oj Tommy, masz za dużo fantazji w głowie i zapominasz o niektórych rzeczach widzę.- Zaśmiał się klepiąc mnie po plecach i poszedł spowrotem do środka. Gdyby on tylko wiedział jakie myśli znajdują się w mojej głowie to by mnie zabił, że myślę sobie o jego dziewczynie czasem..Nie no nie bede się oszukiwał. Myślę o niej bardzo często. Praktycznie codziennie. No ale ja nic nie poradzę,  ze podoba mi się akurat ona. To chyba nie przestępstwo, ze podoba mi się laska mojego przyjaciela? Andreas i tak się o niczym nie dowie bo nikt tego nie wie że Angelika mi się podoba. Chyba że nie kontroluje przy niej swojego zachowania i nie wiem co robię a oni o wszystkim już wiedzą. Musze przestać już o niej myslec bo zrobię jeszcze coś głupiego i mogę przez to stracić swojego przyjaciela a tego nie chce.
Skończyłem palic papierosa i wróciłem do środka. Usiadłem na swoim miejscu wzdychając lekko. Chyba nigdy w swoim życiu się tak nie nudziłem jak teraz. Chyba pójdę się przebrać, odswieżyc i w ogóle.

- Dobra panowie..No i panie. Ja idę się przebrać bo niedługo będziemy się do klubu zbierac.- Oznajmił mój brat podnosząc się z miejsca, zmierzając na góre do swojego pokoju.

- Ja też idę.- Westchnąłem podnosząc się z miejsca. Poszedłem wolnym krokiem na góre do swojego pokoju. Otworzyłem swoją szafe z ciuchami. Sięgnąłem po luźne spodnie i jakąś luzną bluzkę. Szybko się przebrałem i jedyne czego chciałem to żeby w końcu zaczęła się ta impreza. Zszedłem na dół do reszty. Byli wszyscy tylko brakowało oczywiście mojego brata bo Bill zanim się uszykuje to trochę to zajmuje. Usiadłem w gronie swoich przyjaciół no i znajomej jeśli mogę ją tak nazwać. Mam oczywiście na myśli śliczną Angelikę którą muszę sobie w końcu z głowy wybic bo jak tak dalej pójdzie to Andy dowie się o wszystkim a ja spieprzę naszą przyjaźń. A moze będzie lepiej jak ja mu powiem o tym że podoba mi się jego laska to wtedy będzie mi jakoś tak lżej na sercu? Nie lepiej chyba nie będę mu o tym mówił bo jeszcze sobie pomyśli że mam jakieś zamiary co do niej i wtedy będzie nieprzyjemnie. Kurde ja już się plącze z tym wszystkim. Nie może mi się podobać laska mojego najlepszego kumpla no. Dobra, trzeba się w końcu ogarnąć i tyle. Zapomnieć o niej i traktować jak...jak no jak dziewczynę przyjaciela.  No łatwo sobie tak powiedzieć a trudniej to utrzymać. Tom trzeba się opanować i w ogóle nie patrzec na nią i dac sobie z nią spokój. Na pewno na imprezie znajdzie się ładniejsza i fajniejsza. Nie no muszę znowu zapalić bo mnie nerwy ponoszą. Wstałem i zapaliłem kolejnego papierosa.

- Tom idziemy już.- Usłyszałem głos swojego brata. Zgasiłem szybko papierosa i siegnąłem po miętową gumę. Poszedłem jeszcze do swojego pokoju po kluczyki od mojego samochodu. Wziąłem je z szafki nocnej i zszedłem już na dół. Kiedy wyszliśmy z domu wsiadłem do samochodu i odpaliłem go. Czekałem jeszcze za zespołem bo cos mieli jeszcze zrobić. Po jakimś czasie wsiedli do mojego samochodu i mogłem już ruszyć. Ja jechałem z Georgiem,Gustavem i z moim bratem a Andy pojechał ze swoją dziewczyną. 


~~ Ewelina~~

Kiedy Bella wszyła z domu mogłam w koncu trochę odpocząć i przemyslec sobie wszystko chociaż i tak męczyła mnie ta samotność. Ciągle sama. Mój tata w ogóle nie poświęca mi czasu. Kiedy przyjezdza dla niego liczy się tylko ta jego pinda a mnie ma całkowicie gdzieś. Co z tego że przytuli mnie na powitanie i da mi kieszonkowe? Myśli że przez to jest wspaniałym tatusiem i miłosc do własnej córki polega na przekupywaniu jej różnymi prezentami? Kiedy żyła moja mama ten człowiek był zupełnie inny. A teraz kiedy pojawiła się Bella zmienił się i to strasznie nie poznaje go po prostu. Zeszłam na dół i założyłam jakas bluzę po czym wyszłam z domu. Po drodze wstąpiłam do kwiaciarni po chciałam isc do mamy na cmentarz więc kupiłam jej róże, ponieważ to były jej ulubione kwiaty. Zapłaciłam za kwiata i wyszłam. Szłam przed siebie będąc całkiem zamyślona patrząc w ziemie az w koncu natknęłam się na kogoś. Uniosłam swój wzrok na znaną mi twarz. Był to jeden chłopak z mojej klasy a obok niego kilku jego kolegów. Teraz to chciałam gdzies uciec zeby nikt mnie nie znalazł.  Nienawidziłam ich wszystkich. Zawsze mnie zaczepiaja.

- No kogo ja tutaj widzę..- Zaśmiał się wysoki blondyn. Chciałam go wyminac jednak jeden z jego kolegów zatrzymał mnie łapiąc mnie mocno za obie rece. Następny wyjął mi z kieszeni portfel w którym miałam dosc duzo swoich pieniędzy.

- Oddaj to!- Powiedziałam podniesionym tonem i zaczęłam się wyrywac..

- Łoo jaka ty jestes waleczna.- Zakpił ze mnie Ben.

- Oddaj mi ten zasrany portfel i odwalcie się w końcu ode mnie co ja wam takiego zrobiłam że ciągle mnie zaczepiacie?!- Pytałam pod wpływem nerwów. Łzy mimowolnie napłyneły mi do oczu przypaminając sobie wszystkie upokozenia z ich strony.

- Ojej tylko się nie popłacz tak jak zawsze bo teraz nie będziesz już miała do kogo pójsc bo z tego co wiem twoja mamusia nie zyje a twój ukochany tatuś jest w pracy jedynie twoja macocha.- Po tych słowach wybuchnęłam po prostu płaczem. Jakim prawem on mówi mi cos takiego i to jeszcze wspomina moją mamę?! Co go interesuje moje życie prywatne?!
Koledzy Bena oczywiście się ze mnie śmiali tak samo jak i Ben. Niech sobie już wezmą ten portfel i mnie zostawia w spokoju!- No co nic nie powiesz? W szkole kiedy idziesz do odpowiedzi zawsze masz cos do powiedzenia ale zeby tak z zycia cos to widzę pustka w głowie.- Powiedział.

- Odpierdol się ode mnie i daj mi już kurwa spokój!- Wykrzyknęłam mu w twarz ponieważ on stał przede mna a jego kolega trzymał mnie z tyła za rece. Po tych słowach zaśmiał się po czym uderzył mnie w twarz. Poczułam straszny bol swojego nosa po czym spływającą krew. Uniosłam głowe i naplułam mu w twarz po czym kopnęłam go w krok i wyrwałam się od jego kolegi i zaczęłam uciekać tyle ile miała sił w nogach.

- Zobaczymy w szkole idiotko!- Krzyknął sycząc z bólu.

Po jakimś czasie dotarłam w końcu do domu. Kiedy weszłam zastałam Belle. Spojrzała na mnie zmartwionym wzrokiem i od razu do mnie podbiegła.

- Kto tobie to zrobił?- Zapytała dokładnie mi się przygladając.

- Nie ważne.- powiedziałam i chciałam ja wyminac jednak ona mnie zatrzymała. Nie bede jej się z wszystkiego tłumaczyć, przeciez nie jestem jej córką.

- Tego tak nie zostawimy, ja zadzwonię do twojego ojca i pogadam z nim a ty powiesz kto ci to zrobił.- Sięgnęła po telefon ze swojej torebki.

- Nigdzie nie zadzwonisz!- Krzyknęłam i wyrwałam jej telefon z rąk.- Nie interesuj się mna nie jestem małym dzieckiem. Potrafię sobie poradzić ze swoimi problemami więc daj mi juz spokój i nie dopytuj mnie kto mi to zrobił! - Nienawidzę kiedy ona traktuje mnie jak małe dziecko. Mam już powoli tego wszystkiego dość. Poszłam do łazienki przemyc tylko twarz po czym udałam się do swojego pokoju. Po chwili zaczął dzwonic mój telefon. Dzwoniła do mnie osoba której ufałam i zawsze mnie wspierała czyli moja przyjaciółka Jane.

- Halo. - Odebrałam starając się juz uspokoić.

- Ewelina co robisz dzisiaj?- Zapytała a w jej głosie juz słyszałam że coś kombinuje. Znałam ja za dobrze żebym tego nie wyczuła

- Nie wiem...Zraz chyba wyjdę z tego domu wariatów i nie wiem gdzie pójdę.- Odparłam.

- Bo wiesz..Podobno jest jakaś impreza bo dzwonił do mnie Andy i mi powiedział.- Nie mam co robic a chociaż sobie odreaguje na tej imprezie więc czemu nie?

- Daj mi godzinkę i bede gotowa.


- Okey to ja jeszcze do ciebie zadzwonię.- Powiedziała i rozłączyła się



**************



piątek, 1 marca 2013

3 " To ona zniszczyła całe jej życie "

Dziewczyna kiedy otworzyła oczy przeciągnęła się na całej długości swojego dużego łóżka. Podniosła się leniwie z niego i podeszła do okna żeby je otworzyć. Zaciągnęła się świeżym powietrzem mając zamknięte oczy. Kiedy je otworzyła w oddali widziała szkołę do której będzie musiała isc już w poniedziałek. Nienawidziła chodzic do szkoły ze względu na towarzystwo które znajduje się w jej klasie. Gdyby tylko mogła przeniosłaby się do innej szkoły jednak to jest nie możliwie ponieważ jej tata często wyjezdza w delegacje a w tym czasie nastolatka zostaje sama ze swoją macochą Bellą z która bardzo dobrze się odgaduje jednak ona i tak nie zastąpi jej matki chociaż od dłuższego czasu mieszka właśnie z Bella i ze swoim ojcem. Dwa dni temu dowiedziała się o śmierci swojej mamy i to było dla niej bardzo straszne. Dostała telefon ze jej mama właśnie miała wypadek. Wybiegła z domu i prawie została potrącona przez samochód ale na jej szczęście kierowca się zatrzymał chociaż ona w tamtym momencie chciała zeby ją przejechał i żeby jej zycie w koncu dobiegło konca.Kiedy dotarła na miejsce jej mama juz niestety nie zyła. Gdy jej rodzice wzięli rozwód poczuła większa wiez do swojej mamy. Kochała swojego tatę jednak czuła do niego ogromny żal za to ze zdradził jej mamę własnie z Bellą.Ale i tak przywykła już do tej kobiety ponieważ ona również darzyła ją miłoscia i traktowała jak własną córkę.

- Ewelina!- Nastolatka usłyszała głos swojej macochy wołający z dołu wiec wyszła ze swojego pokoju i zeszła na dół.

- Co się stało?- Spytała stojąc już koło Belli która przeglądała się w lustrze będąc ubrana w czarną obcisła sukienkę, wysokie buty na szpilce a do tego lekki makijaż. To była kobieta która bardzo dbała o siebie a przede wszystkim o swój wygląd. Nie to ze była jakąs tam barbie ale po prostu wygląd był dla niej ważny i zawsze chciała pokazać się z jak najlepszej strony.

- Chciałam tobie tylko powiedzieć , ze wychodzę bo dostałam telefon z pracy i będę dopiero wieczorem.- Oznajmiła poprawiając sobie włosy przy tym. Ewelina westchnęła tylko ciężką ponieważ miała dosyć zostawania cięgle sama. Jej taty nie ma już ponad dwa tygodnie a do tego Bella często wychodzi z domu i wraca dopiero wieczorami. Nie podobało jej się to. Kiedy zyła jej mama a jej tata był w pracy zawsze mogła do niej isc i porozmawiać z nią na wszystkie tematy.  Teraz bardzo jej tego brakuje i nie wie czy da rady zapomnieć tak nagle o wszystkim i zyc tak jak żyła zawsze.Nie zapomni tego dnia kiedy dowiedziała się jak jej tata bardzo skrzywdził jej mamę. Czuła wtedy obrzydzenie do swojego ojca jednak po kilku tygodniach relacje miedzy jej rodzicami stawały się coraz lepsze ale to juz nie ma sensu skoro jej mama zmarła w tak straszny sposób.Na samą mysl o wspólnych chwilach z nia do oczu napływały jej łzy i miała ochotę płakać i krzyczeć jak tylko może.- Co się stało?- Zapytała kobieta widząc łzy skryte w oczach nastolatki.

- Brakuje mi po prostu mamy.- Odparła i już dłużej nie mogła wytrzymać wiec łzy spłynęły po jej policzkach. Bella spojrzała smutno na nastolatkę i przytuliła ją mocno do siebie.

- Nie płacz skarbie.- Powiedziała bo tylko to mogła jej powiedzieć bo sama nie wiedziała jak ma pocieszyć dziecko bo nigdy w swoim zyciu nie wychowywała dzieci.

- Jak mam nie płakać? Moje życie jest straszne! Czym ja sobie na nie zasłużyłam?! Wszyscy z mojej klasy mnie nie lubia tylko dlatego, ze mam nie wiadomo jaka wypasiona chatę i ze mój tata zarabia kupe kasy!- Mówiła płacząc i przypominajac sobie wszystkie złe chwile które zdarzyły jej się w szkole. Nikt z jej klasy nie traktował jej jako kolezanke tylko dlatego ze była bogata, ale przeciez ona na to nic nie poradzi ze mieszka w dużym domu a jej tata ma bardzo dobrze płatna prace.- A teraz do tego wszystkiego doszła smierc mojej mamy. Moze będzie lepiej jak ja tez odejde i ty z tata będziecie szczęśliwi beze mnie bo nie będziecie się musieli ze mna droczyć.- Wypłakała.

- Nawet tak nie mów. Twój tata by się załamał gdyby ciebie stracił. Nie możesz tak myślec. Musisz byc silna. Kazdy w zyciu przechodzi jakiś trudny rozdział ale potem przez to przebrnie i jest wszystko w porządku i zobaczysz ze z toba tez tak będzie.- Mówiła jednak jej słowa nie docierały do nastolatki. Ona miała swoje mysli, sama wiedziała co jest dla niej dobre ,a co złe i jak ma się zachować w danej sytuacji.

- Ty nic nie rozumiesz!- Krzyknęła i oderwała się od niej.- Ty masz zajebiste życie bo mieszkasz w duzym pięknym domu, jesteś z bogatym facetem i masz tez radochę z tego ze moja mama umarła bo teraz tata nie będzie miał z nia kontaktu i to przez ciebie nasza rodzina się rozpadła bo to ty wepchnełas się w nasze zycie i spowodowałaś taki haos.- Pierwszy raz z jej ust popłynęły takie słowa. Nigdy nie powiedziała Belli czegoś takiego. Zawsze myślała ze to jej tata jest wszystkiemu winien ale dzisiaj zmieniła zdanie i powiedziała jej to co w tej chwili myślała.

- Nie tak cie twój tata wychował. Ty nigdy się w taki sposób nie odzywałaś i to jeszcze w szególnosci do mnie. Chyba czas najwyższy zmienic towarzystwo.-  Powiedziała unosząc prawa brew ku górze.

- Tak dla twojej widomosci to nie mam przyjaciół i nigdy ich nie bede miała dlatego ze mam takie życie!- Tupnęła noga i pobiegła do swojego pokoju.
Kobieta złapała się za głowe i westechneła ciężko po czym siegneła po swoja torbeke i pojechała do pracy.


~ ~Tom~ ~

Spałem sobie smacznie śniąc o dziewczynie Andreasa az tu nagle do mojego pokoju wbił Georg i Gustav.

- Wszystkiego najlepszego!- Ich krzyki rozniosły się chyba po całym studiu a w mojej głowie az zadudniło. Ja ich chyba pozabijam kiedyś. Przeciez mogli mi złozyc zyczenia w mniej haotyczny sposób i dopiero później a nie kiedy ja sobie spie w najlepsze.

- Dzięki, ale dajcie mi się wyspać.- Mruknąłem tuląc głowe do swojej białej poduszki

- Jakie wyspać? Sa dzisiaj twoje i Billa urodziny i od białego rana trzeba zaczac się bawic.- Powiedział wesoło Gustav i odsłonił rolety co spowodowało ze silne promienie słońca powędrowały na moja twarz powodując pieczenie moich oczu.W tym momencie poczułem się jak wampir z tych filmów o wampirach. Teraz juz wiem jakie to uczucie kiedy oni wychodzili w dzień. Ale przeciez one nie istnieją wiec co ja sobie w ogóle mysle? Ze wampirem jestem?

- Dobra zaraz wstaje tylko dajcie mi 5 minutek żebym sobie jeszcze poleżał i wstanę.- Odparłem na co oni się zaśmiali. Co w tym takiego śmiesznego ze chce sobie polezec jeszcze chwile? Czasem ich na serio nie rozumiem.

- Taaa my już znamy to twoje 5 minutek które zmienia się w 2 godzinki.- Skitował Georg. Ale, przeciez kazdy tak ma ze mówi sobie ze polezy jeszcze piec minut a jak spojrzy na zegarek to minęło juz sporo czasu mimo tego ze wydaje ci się ze leżysz bardzo krótko.

- A dacie mi 2 godzinki? Proszę dzisiaj sa moje urodziny przeciez.- Prosiłem jak dziecko no i przy tym znalazłem dobry pretekst.

- Oj Tom.- Westchnął Georg.

- To będzie najpiękniejszy prezent jaki dzisiaj dostane jeśli pozwolicie mi się wyspać.- Powiedziałem na co się zaśmiali.

- Dobra spi tylko na imprezę nie zaspi.-  Zaśmiał się Perkusista naszego zespołu po czym razem z długowłosym skierowali się do wyjścia mojego pokoju.

- Mam jeszcze jedna malutka prosbe.- Oznajmiłem a oni się zatrzymali.- Zasłonce te rolety bo normalnie czuje się jak jakiś wampir.- Powiedziałem. Obaj westchnęli ciezko usmiechajac się pod nosem. Jak dobrze miec przyjaciół na których można zawsze liczyć.Gucio ruszył w stronę okna i tak jak powiedziałem zasłonił roletki a w moim pokoju znowu zapanowała przyjemna ciemnosc i ukojenie dla moich nie wsypanych oczu.- No to komu w drogę temu czas.- Spojrzałem na nich zeby opuścili mój lokal i dali mi się w koncu wyspac.

-Oj zapamiętamy sobie te słowa.- Zaśmiał się Georg po czym wyszli z mojej sypialni. Zamknąłem oczy i próbowałem zasnac jednak znowu usłyszałem to samo co przed kilkoma minutami. Dokładnie ten sam okrzyk. Pewnie teraz biednego Billa budza. Nie no nie bede się męczył. Musze wstać bo oni nie dadzą mi się wyspac. Wyszedłem ze swojego pokoju a Georg i Gustav składali właśnie wizytę Billowi.
Dalej niech już będzie 17:00 i niech się w koncu zacznie ta impreza bo nie usiedzę w jednym miejscu. O cholera. Z tego wszystkiego zapomniałem kupic Billowi prezent. Musze się szybko ogarnac i wyskoczyć na miasto. Tylko co ja mam mu kupic?
Wziąłem jasne jeansowe spodnie i białą koszulkę z czarnym nadrukiem. Poszedłem do łazienki i załatwiłem wszystkie poranne potrzeby. Siegnałem jeszcze po kluczyki od swojego samochodu i byłem juz gotowy. Wsiadłem do mojego pojazdu i odpaliłem swoje cacko po czym ruszyłem w stronę miasta. Mam nadzieje  ze wyrobie się na imprezę.
Po jakimś czasie dojechałem do centrum. Dobra teraz muszę ruszyć głowa bo nie mam pojęcia co mam mu kupic. Moze kupie mu jakiś mikrofon? Nie to bez sensu. Tom no myśl, dalej!Wiem! Kupie mu album jego ulubionego zespołu. Przeciez my nigdy nie dajemy sobie drogich prezentów bo to jest bez sensu. Najważniejsze jest to żebyśmy w każde urodziny byli razem. Poszedłem do sklepu z płytami. Kupiłem to co miałem i mogłem wracać do domu.  Spojrzałem na swój zegarek i było juz dosyć późno więc musiałem się trochę pospieszyć. Po kilku minutach dotarłem do studia. Chłopacy siedzieli na dole razem z Andreasem i Angeliką. Ja poszedłem na górę żeby schować Billa prezent. Zdjąłem z siebie bluzę i rzuciłem ja na swoje łóżko. Zszedłem na dół do reszty i usiadłem na przeciwko dziewczyny mojego przyjaciela. Uśmiechnąłem się do niej co ona odwzajemniła ślicznym uśmiechem po czym je wzrok przeniósł się w inna stronę. No wiedziałem że ja onieśmielam. W końcu mam w sobie to cos a ona doskonale o tym wie.


wtorek, 5 lutego 2013

2 " Wszystko juz załatwione "

~~ Tom~~

Obudziłem się chyba dosyc późno bo na dole słyszałem śmiechy chłopaków. Podnisłem się do pozycji siedzącej i spojrzałęm na zegarek. O ja pierdole juz 13:30. No ale chociaż się wyspałem. Wygramoliłem się w końcu z łózka bo nie będe w nim leżał cały dzień. Przeciągnąłęm się i zszedłem na dół. Akurat trafiłem na śniadanie no jak miło nie bede musiał sobie rąk brudzic.Chyba na mnie czekali bo coś późno dzisiaj jedzą.

- W końu się obudziłeś.- Powiedział Georg i zmierzył mnie swoim wzrokiem siedząc z resztą zespołu przy stole.

- Musiałem się wyspac.- Odparłem i przysiadłem się do nich. No tak. Na stole było wszystko co oni lubią a nie pomyśleli o mnie że może zjadłbym sobie makaron. Nie po to byłem na zakupach żeby teraz cierpiec że nie moge zjesc tego co najbardziej lubie.- Nie pomyśleliscie o mnie nie?- Spytałem na co ci się zaśmiali.

- Kto rano wstaje temu pan Bóg daje.- Zaśmiał się Gustav. Westchnął tylko i zaśmiałem sie pod nosem po czym sam zabrałem się za MOJE śniadanie. Jak mi się nie chce nic robic. Najchetniej cały dzień bym wylegiwał sie na kanapie i oglądał telewizor i te zasrane seriale. Zrobie sobie na szybko jakąs kanapke i do tego sok.
Zabrałem swoje śniadanie i usiadłem w salonie a po chwili dosiedli się do mnie chłopacy.Mierze ich wszystkim swoim wzrokiem. Patrze. Gustav jakby nie dospał znowu bo usypia, Georg coś tam biadoli do Billa a on go chyba nawet w ogole nie słucha bo tylko przytakuje głową. Nie no trzeba wybudzic Gustava bo nie będzie marnował dnia.

- Tej Gustav, zobacz jaka laska do nas przyszła.- Mówiłem szturchając go a on otworzył te swoje patrzadła i zaczął się rozglądac.- Tylko żartowałem.- Zaśmiałem sie.


- Spac mi się chce bo się nie wyspałem.- Powiedział znudzony.

- To żadna nowosc.- Odparł Bill po czym się zaśmialiśmy.
Tak. Gustav zawsze odsypiał nie zaleznie gdzie byliśmy. Czy to był wywiad, czy zdjęcia...Tylko na koncercie jest zywy jak napierdala w perkusje. No ale Gustav zawsze był tym Gustavem wiec my już nic z tym nie zrobimy. I tak jesteśmy do tego przyzwyczajeni.

- Niedługo powinien byc Andreas bo miał dzisiaj przyjsc.- Wspomniałem o naszym przyjacielu bo mieliśmy obgadac kilka spraw takich jak urodziny moje i Billa.

-A no właśnie, dzwonił i powiedział że przyjdzie troche później bo musi jeszcze isc po swoja dziewczyne.- Powiedział Bill. Ten to zawsze wszystko przekłada no ale ważne że przyjdzie z tą swoją dziunią. Trzeba opcykac tą laske. Nie to , że mam co do niej jakies plany ale popatrzec sobie chyba bede na nia mógł. Andreas nie powinien miec nic przeciwko temu a nie odbiore mu laski bo to mój przyjaciel ale oczywiscie jakbym chciał na pewno by była moja. A tak w ogóle to on doskonale wie jaki ja jestem. Dobra musze sie czyms zając bo mi sie strasznie nudzi. Wziałem swoją mp3 i załozyłem słuchawki. Usiadłem z powrotem na swoje miejsce słyszac muzyke w uszach. Gustav mnie szturchnał wiec zdjąłem słuchawki.

- Co jest?- Zapytałem.

- Andreas własnie przyszedł.- Oznajmił i podniósł sie z miejsc. No super a ja już sie czyms zajałem a ten sie dopiero teraz zjawia.
Poszedłem na korytarz i ujrzałem swojego przyjaciela z brunetka o ciemnych brazowych oczach, długich zgrabnych nogach i slicznym usmiechu. No nie wierze. Jak on mógł znalesc sobie taka laske. Zaskoczył mnie tym.

- Cześc ,Tom jestem.- Przedstawiłem sie posyłając jej miły uśmiech.

- Hej, Angelika jestem.- Odparła zaczesujac kosmyk swoich brązowych długich włosów za ucho. No nie mogłem oderwac od niej wzroku. Czułem ze wszyscy na mnie patrzą jak na ostatniego debila ale miałem to w dupie miałem ładniejszy obraz przed sobą.

- Ej Tom, pamietaj, ona jest moja.- Zaśmiał się Andy i objął ją swoim ramieniem.

-  Wiem, przeciez nie mam do niej zadnych planów spokojnie.- Odparłam chciaz w mojej głowie było duzo sprosnych scenariuszy związanych z Anegliką. Dobra musze sobie dac z nią spokój bo to jest laska mojego przyjaciela i nie odbije mu jej.

- Dobra chodzcie do salonu.- Powiedział Bill. Usiedlismy na kanapie a Georg przyniósł cos do picia.

- No dobra to jak z waszymi urodzinami?- Zapytał Andreas.

- A co ma byc? Duzo lasek, duzo piwa i swietna zabawa przede wszystkim.- Odparłem krótko.

- Okey to zrobimy liste kogo chcecie zaprosic i zadzwonimi do wszystkich.- Mówił. Wziąłem jakis zeszyt który lezał na komodzie i długopis.

- No to kto ma byc?- Zapytałem trzymajac w reku długopis gotowy zapisac pierwsze osoby.

- No kogo chcecie, przeciez to wasze urodziny.- Powiedział Gustav.No i kurde kogo ja mam zaprosci? Przeciez nie znam tu nikogo tak osobiscie tylko z widzenia i niektórym mówie czesc tak samo jak Bill.

- No to moze skoro idziecie do szkoły to zapoznam was z moimi kumplami.- Zaproponował Andy.

- No okey, to dyktuj.- Nakzałem a ten zaczał mi wymiec ich imoiona i nazwiska. Zapisałem już chyba z dwadziescia osób ale nie usłyszałem ani razu damskiego imienia. No tak nie moze byc. Musza byc dziewczynany na imprezie. Ja mam tanczyc z chłopakami tej? Co ja pedał jestem czy jak?- Ej Andy a jakieś dziewczyny może znasz?- Spytałem a ten się zasmiał.

- No dobra już mówie.- Odparł i w końcu zaczał mi dyktowac damskie imiona.
Kiedy już wszystkich zapisałem podliczyłem ilosc osób i wyszło ich doscy sporo. No ale skoro to nasze urodziny to musi byc zajebista imprezka.- Ja teraz wszystkich obdzwonie i zobaczymy czy kazdy przyjdzie.- Wyjął z kieszeni telefon i zaczał wybierac numery. Chyba troche mu to zajmie patrzac na ta liste.

- Andy pomóc ci?- Spytał mój brat.

- No jak mozesz.- Zasmiał sie. Podyktował mu kilka numerów i Bill zaczał dzwonic. Niech oni sobie dzwonia a ja ide coś zjesc bo zgłodniałem troche.

- Agelika chcesz cos zjesc?- Spytałem patrząc na nią zalotnie.

- Nie dzięki.- Odparła uśmiechając sie krępująco. No Tommy chyba ją troche zawstydziłes.

- A może jednak?- Naciskałem nie zmieniając wizerunku twarzy.

- Nie.- Zaśmiała sie mając już rumience na policzkach. Ach ten mój przeklęty urok. Wszystkie na to leca. Ta laska była by łatwa ale nie zrobie tego Andreasowi.

- No dobrze jak chcesz.- Odparłem i pusciłem jej oczko wchodzac do kuchni. Byłem głodny ale nie wiedziałem na co mam ochote. Nie znosze tego. Otworzyłem ldówke i wpatrywałem sie na wszystko co sie w niej znajdywało.

- Oooo mleko truskawkowe.- Siegnałem je bez zadnego wahania. Może mlekiem sie nie najem ale jest dosyc syte wiec raczej nie bede głodny. Wróciłem do salonu i usiadłem na swoje miejsce. Bill z Andreasem ciagle byli zajeci dzwonieniem do osób które byc moze pojawia sie na imprezie u nas. Ja sobie siedziełam na kanapie popijając spokojnie zimne truskawkowe mleczko. Jak ja sobie teraz tak myśle że będe musiał sie uczyc i nie bede mógł chodzic czesto na imprezy to az mnie w żołądku sciska. No ale co zrobic? Trzeba sie z tym pogodzic ale musze spojrzec na to tez z innej strony. Bedą chciaciaz jakies odpały na lekcjach i poznam jakies fajne laski ale to to tak na marginesie.

Kiedy chłopacy skonczyli dzwonic zrobilismy juz aktualną liste kto na pewno przyjdzie. Juz nie moge sie doczekac tej imprezki. Tylko zastanawiam sie nad tym czy nie lepiej by było zorganizowac to wszystko w jakims klubie bo tutaj w studiu to sie raczej wszyscy nie pomieszczą.

- Ej musimy znalesc jakiś klub.- Powiedziałem

- No to sie później załatwi, wieczorem możemy pojechac i zapytac czy mozemy cos wynajac.- Odparł Bill. No ten to by chciał wszystko na ostatnia chwile. Tak nie może byc. A co jeśli beda już jakies rezerwacje? Najlepiej bedzie jak sprawe z klubem to ja załatwie.

- No to ja pojade teraz .- Oznajmiłem i podniosłem sie z miejsca. Poszedłem na góre zeby wziac jakąs bluze bo potem może mi sie zrobic zimno a nie wiem kiedy wróce bo jak bedzie jakas imprezka to może sie skusze i zostane. Włożyłem na siebie moja białą lużna bluze, wziąłem ze stolika nocnego kluczyki od samochodu i zszedłem na dół.- To ja wychodze.- Rzuciłem otwierając drzwi od domu. Wsiadłem do swojego samochodu i oparłem sie wygodnie o fotel. Włożyłem kluczyk do stacyjki i odpaliłem samochód. Włączyłem oczywiscie swój sprzet muzyczny i dopiero teraz mogłem ruszyc. Teraz do jakiego ja mam klubu jechac? Chce zeby był ogromny parkiet zeby nikt sie nie gniótł ani nie przepychał bo bez sensu tanczyc tak scisnietym z innymi ludzmi wokół ciebie. Podjechałem do pierwszego klubu z którego dochodziła głosna muzyka. To jest mój ulubiony klub w Hamburgu. Uwielbiam tutaj imprezowac. Wysiadłem z samochodu i weszłem do budynku. W srodku był tłum ludzi tanczacych na parkiecie. Niektórzy siedzieli przy barze a niektórzy jarali obok na skórzanej kanapie. Podszedłem do baru.

- Moge pogadac z szefem klubu?-Spytałem.

- No jasne, chodz ze mna na zaplecze.- Powiedział jakiś koles w czarnej koszulce w blond włosach. Poszedłem za nim .

- Ten chłopak chce z toba mówic.- Oznajmił i poszedł.

- Chciałem zapytac czy moge wynajac klub na ta sobote?- Spytałem a ten spojrzał w jakis duzy zeszyt.

- Masz szczescie ze przyszedłes bo przed toba była jakas kobieta i tez chciała wynajac klub na ta sobote ale powiedziała ze sie jeszcze zastanowi i miała zadzwonic no ale skoro nie zadzwoniła to klub w sobote jest twój.- Usmiechnał sie i zapisał cos.

- Ile płace?- Spytałem

Po załatwieniu wszystkich formalnosci mogłem wrócic do domu. Ale sie ciesze ze w tym klubie mozemy miec z Billem urodziny. Już nie moge sie doczekac soboty. Wsiadłem do samochodu i ruszyłem do studia. Kiedy wróciłem cały zespuł razem z Andreasem i jego dziewczyna popijali sobie piwka. No fajnie, a za mna juz nie mogli poczekac.

- Tej no co to ma byc? Pijecie sobie beze mnie?- Zaśmiałem sie

- Nie wiedzieliśmy kiedy wrócisz.- Odparł Georg.

- A mogłem zostac na tej imprezie.- Powiedziałem siadajac na sofie.

- I co? Udało ci sie cos załatwic?- Spytał Bill.

- No jasne ze tak. Mamy sale w moim ulubionym klubie.- Mówiłem pocierajac rekami z usmiechem na twarzy.

- No to teraz wystarczy czekac do soboty.- Zaśmiał sie Gustav.

















wtorek, 22 stycznia 2013

1 "Tak mało brakowało, żeby straciła życie."

Tokio Hotel zagrało dzisiaj ostatni koncert w tym roku. Bliźniacy muszą nacieszyc się ostatnimi dniami lata, ponieważ juz we wrześniu wracaja do szkoły żeby kontynuowac nauke ze wzgledu na prośbe swojej matki. Na szczęscie bedą się uczyc w Hamburgu gdzie rówznież znajduje się ich studio. Tam ,w chwili wolnej będą mogli pisac następne piosenki. W czasie podpisywania autografów nie byli zbyt zadowoleni, ponieważ wiedzą ,że widząc sie swoimi fanami dzisiaj ostatni raz i dopiero po długim czasie bedą mogli sie ponownie z nimi zobaczyc. Po podpisaniu ostatnich karteczek wrócili do hotelu żeby się spakowac jednak to szło im strasznie wolno. Byli zmęczeni i najchętniej połozyli by sie spac a spakowaliby sie dopiero jutro jednak nie mogli tego zrobic, poniewaz muszą wstac wczesnym rankiem żeby pojechac na lotnisko

- Masz wszystko?- Zapytał młodszy bliźniak patrzac na swojego starszego brata.

- Yhm..-Mruknął i po chwili położył sie na swoim wygodnym łózku gdzie mógł chociaz na chwilke odpocząc.

- Tom, a te koszulki?- Westchnał Czarny i sam zabrał się za pakowanie reszty rzeczy swojego brata. Tom nie miał siły nawet drgnac palcem. Najchetniej zapomniałby o świeci ,w którym żyje i zapdałby w głęboki sen. Niby kazdy che zostac gwiazdą żeby byc sławnym ,ale tak naprawde nikt nie ma pojęcia jaka to jest ciężka praca. Ciągłe udzielanie wywiadów, sesje zdjęciowe, koncerty...Wiele gwiazd pragnie byc normalnymi ludzmi tak jak na przykład Tom ,który chciałby zeby traktowano go tak jak wszystkich. Chciałby normalnie poruszac sie po ulicach bez zadnych ochroniarzy. Kocha to co robi, muzyke, swoich fanów ,ale czasem ma juz tego wszystkiego dosc. Mruknął coś pod nosem i złapał za czyste bokserki po czym poszedł do łazienki wziąc zimny prysznic, który postawi go na nogi. Powolnymi ruchami pozbywał sie swoich rzeczy az w końcu mógł stanac w kabinie przysznicowej i poczuc na sobie zimne kropelki wody spływające po jego ciele. Po trzydziestu minutach wyszedł spod przysznica i owinał sie w pasie ręcznikiem. Wział swoja szczoteczke do zebów ze szklanego kubka ,który znajdywał sie na umywalce. Nałozył na nia pastę do zębów i zaczał szczotkowac swoje zęby. Kiedy skonczył wszystkie wieczorne czynności załoyżł swoje boserki i wyszedł z łazienki. Nie czuł sie już aż tak zmęczony ale i tak chciał już spac.Sprawdził jeszcze swój telefon po czym położył sie wygodnie w swoim łóżku i zasnął.
Bill nie miał siły nawet zeby wziąc prysznic. Postanowił ,że zrobi to jutro. Dzisiaj zostało mu jeszcze duzo do spakowania. - Juz mi sie chyba nawet nie opłaca pójsc spac.- Pomyslał pakujac ostatnie rzeczy. Wyszedł na balkon zeby zapalic papierosa. Patrzył na miasto ,które było rozswietlone dzięki swiatłom ,które paliły sie w oknach i lampami znajdujacymi sie na dworzu. To był piekny widok dla jego oczu. Po chwili oczy same mu sie zaczeły zamykac i tracił juz równowage. Dokonczył szybko papierosa i po prostu poszedł spac.

Z drugiego pokoju zaczął dzwonic telefon gustava. Nikt nie raczył sie ruszyc zeby go wyłaczyc.
- Wylaczcie to.- Mówił Tom zasłaniajac sobie uszy poduszka jednak telefon cały czas dzwonił.Westchnał cięzko i energicznie podniósł sie z łózka zmierzajac do pokoju skad dochodził dzwięk. Spojrzał na telefon swojego przyjaciela i jak sie okazało nikt do niego nie dzwonił tylko nadszedł już czas zeby wybudzic sie z spokojnego i przyjemnego snu.- Ej wszyscy wstawac, już 5:00!- Powiedział donosnie co obudziło reszte zespołu. Po kilku minutach chłopacy wygramolili się z łóżek i zaczęli się ogarniac. W pokojach panował wielki haos. Każdy sprawdzał czy niczego czasem nie zostawił i czy na pewno spakował wszystko.Wszyscy byli już gotowi prócz Billa, który jeszcze siedział w łazience. Zdawał sobie z tego sprawe, że przez niego zespół może nie zdążyc na samolot ale musiał skorzystac z łazienki bo wczoraj był za bardzo zmęczony żeby to zrobic.

- Bill, pospiesz się bo naprawdę mamy mało czasu.- Mówił Perkusista pukając donosnie do drzwi łazienki.

- Tak wiem, już wychodze.- Oznajmił. Dokończył szybko swój makijaż i wyszedł w końcu z łazienki. Wszyscy już wychodzili ze swojego apartamentu więc Bill szybko złapał za swoje torby i poszedł za resztą.
W trakcie jazdy na lotnisko każdy prawie zasypiał. Nikt się nie wyspał tej nocy. Mieli za mało czasu na sen przez to całe pakowanie.Kiedy dojechali na lotnisko, zabrali swoje bagaże i udali się na odprawe. Zastali tam swoich fanów, którzy wykrzykiwali ich imiona i spiewali ich piosenki. Na twarzach zespołu od razu pojawiły się szerokie uśmiechy. Pomachali im tylko i juz po chwili znalezli sie w samolocie. W końcu będą mogli się wyspac. Kilka godzin lotu pomoze im dokładnie odpocząc i zregenerowac siły na dalszy ciąg dnia.Tom kiedy zajął swoje miejsce od razu włożył słuchawki do uszu żeby posłuchac swojej ulubionej muzyki. To pozwoliło mu sie odprężyc.Wykonywał ruchy głową zgodne z rytmem piosenki. Dołączył reke którą wymachiwał raz w góre raz w dół co rozsmieszało reszte zespołu. Sam róznież uśmiechnął się pod nosem.Każdy przewidywał ,że będzie odsypiał noc w samolocie jednak tak się nie stało. Chłopacy świetnie się bawili rozmawiajac na rózne tematy jak i wspominając sobie wesołe chwile z terazniejszości jak i z dzieciństwa.

- No to co? Kaulitzowie ida do szkoły.- Zsmiał się Basista zespołu.

- Z jednej strony się ciesze a z drugiej nie.- Odparł Tom marszcząc po chwili swój nos.

- No tak zapomniałem...Jak i szkoła to i laski.- Georg wiedział, że jego przyjaciel cieszy sie ,ze idzie do szkoły ze względu na dziewczyny.

- No właśnie.- Potarł swoimi smukłymi dłońmi mając na twarzy chytry uśmieszek, który był znany całemu zespołowi.- Ale będe musiał się uczyc...A z imprezami to sie chyba pożegnam.- Mówił znudzony. Lubił imprezowac i to bardzo. Na imprezach zawsze poznawał jakies dziewczyny z którymi mozna powiedziec , że swietnie się dogadywał.
W końcu ich lot dobiegł końca. Mogli rozprostowac wszystkie zdrętwiałe kosci. Dotarli do swojego studia gdzie mogli odłożyc ciężkie torby.

- Dawno tu nie byliśmy nie?- Zasmiał się Bill wchodząc do pomieszczenia gdzie zawsze pisze piosenki.Tutaj, własnie w tym miejscu działała jego wena twórcza. To tutaj tworzył wszystkie teksty pisenek, które miały dla niego jakies znaczenie. Kazdy tekst był powiązany z jakimś wydarzeniem lub z jego uczuciami ,które       nosił w sobie i mógł przelac na papier.

Tom chwycił za swoją gitare akustyczną i usiadł na kanapie. Przyłożył swoje długie palce do gryfu i rozstawił je na odpowiednich polach. Druga ręka szarpnłą za struny zeby wydobyc dzwiek z instrumentu.Zamknłą oczy żeby wczuc sie w melodie ,która własnie rozbrzmiewała po pomieszczniu.Przed oczami miał obraz siebie siedzącego w ciemnym pomieszczeniu gdzie panwała głucha cisza. Tylko jego ruch mógł wykonac jakikolwiek dzwięk. Kiedy grał nie kontaktował sie ze światem. Skupiał sie tylko na tym co robi i czy wykonuje to dobrze.Uwielbiał dac sie poniesc muzyce. Wtedy czuł ,ze to ona nim kieruje i , ze to ona powołuje go to tej pasji.

- Ej nic nie chcę mówic ale trzeba chociaż jakieś zakupy zrobic.- Odezwał się nagle Gustav przerywajac Gitarzysie tą piękną chwile.

- No to ja zaraz pojade do sklepu.- Westchnął Tom odkładając delikatnie swój instrument.

- Dobra no to musimy zrobic jakąś liste chociaż.- Oznajmił Wokalista biorąc do ręki długopis i kartke.

- No to ja mówię od razu, że chcę skittelsy..- Mówił Tom wchodząc do łazienki. Jego brat zasmiał się pod nosem i zapisał jego życzenie na kartce.Kiedy zapisał wszystko co potrzebna ,zredagował jeszcze raz to co napisał czy czasem o czyms nie zapomniał.Gitarzysta wyszedł z łazienki i zabrał od swojego brata kartke. Schował ją do tylnej kieszeni, poprawił bluze i mógł pojechac na zakupy. Wsiadł do swojego samochodu, włączył radio i odpalił go po czym ruszył w strone marketu. Przez pół roku nie jeździł tymi ulicami , ponieważ był w trasie koncertowej. Przyglądał sie dokładnie wszystkiemu czy czegoś ubyło czy czegoś przybyło jednak wszystko było tak jak pamietał. Na swoim miejscu bez zadnych dodatków. Niespodziewanie przed maske samochodu wybiegła mu czarnowłosa dziewczyna jednak szybko zdażył się zatrzymac. Dziewczyna spojrzała przestraszona na Gitarzyste swoimi zielonymi tęczówkami po czym pobiegła dalej. Serce muzyka biło strasznie mocno i szybko.

- Kurwa, człowieka bym zabił.- Powiedział do siebie uspokajajac swój puls.

Ruszył ponownie ale tym razem nie za szybko. Przez cała droge do sklepu jechał powoli bedac jeszcze w lekkim szoku.Wszedł do znanego mu sklepu gdzie zawsze robił zakupy dla zespołu.Wyjał z kieszeni liste z zakupami ,która zrobił jego brat i załpał za wózek.Pakował wszystko po kolei az w końcu natknał się na przedział ze słodyczami.- Tak, to jest to.- Pomyślał i ruszył wózkiem do regału gdzie znajdywały się jego ulubione słodycze. Czuł na sobie czyjeś spojrzenie i powchiwli odrócił sie za siebie zeby zobaczyc kto na niego patrzy.

- A ty pedale co się tak gapisz?- Zasmiał się widząc swojego przyjaciela Andreasa.

- Uwodze cie swoim spojrzeniem.- Odparł równiez smiejac sie po czym podszedł do swojego przyjaciela ,którego nie widział ponad sześc miesięcy. Przywitali się sciskajac sobie dłonie i uderzając sie barkami- Jak trasa?- Zapytał .

- A dobrze, fajnie było..Tylko teraz razem z Billem musimy sobie zrobic przerwe bo szkoła wzywa.- Mówił nie zbyt zadowolony.

- Wracacie do szkoły?- Zdziwił sie słysząc coś takiego.

- No bo mama chciała żebysmy kontynuowali nauke wiec sie zgodzilismy.- Mruknał.

- To będziemy razem chodzic do szkoły.- Uśmiechnął sie.

- No jo, przeciez ty chodzisz do szkoły.- Tom złapał się za głowe po czym uśmiechnał sie pod nosem.

- Widze , ze "Bad Boy"zespołu na zakupy sie wybrał.- Skomentował widząc ,ze wózek Toma jest pełny.

- A co? mamy głodowac bo nikt inny dupy nie ruszy?- Powiedział po czym obaj się zaśmiali. Rzem podeszli do kasy żeby zapłacic za wszystkie produkty, które kupywali.Zapakowali wszystko w reklamówki po czym udali się do Toma samochodu. Otworzył bagażnik i schował tam torby z zakupami. Zabrał swojego przyjaciela zeby przywitał sie rózniwz z reszta zespołu. Kiedy Tom dojezdzał do miejsca gdzie prawie potracił tamta dziewczyne od razu widział ten obraz.Zatrzymał się na chwile co zdziwiło jego przyjaciela.

- Co jest? - Zapytał blondyn obserwujac dokładnie zachowanie Gitarzysty.
- Jak jechałem do sklepu to przed samochód wybiegła mi dziewczyna własnie w tym miejscu i prawie ją przejechałem.- Mówił dokładnie przypomonając sobie ta sytuacje.

- Ale chyba jej nie przejchałes wiec w czym problem ?- Pytał.

- Bo jak ona na mnie spojrzała to...to te jej oczy, w życiu nie widziałem takich oczu, były takie zielone przepełnione strachcem .- W tamtym momenci zwrócił uwage na oczy dziewczyny. Widział w nich tylko strach i lek, tak jakby nie bała sie tego ,ze Tom ja prawie potracił ale czegos innego , czegoś zupełnie gorszego.- Mogłem wtedy wysiąsc i zapytac czy cos jej sie stało, czy wszystko z nia w porządku a nie...Sidziałem jak ten ostatni cep w tym samochodzie i patrzyłem na nią jakbym widział ducha albo jakas zjawe.- Pomyslał. 

- Dobra, zapomnijmy o tym i jedziemy dalej.- Odpalił ponownie samochód i ruszył do studia gdzie czakł na niego zespół.Wraz ze swoim przyjacielem wyjął z bagażnika zrobione zakupy.

- No siema siema!- Krzyknął na przywitanie blondyn co swpowodowało ,że chłopacy od razu ruszyli się z miejsca żeby przywitac się ze swoim przyjacielem Tom poszedł do kuchni żeby odłożyc zakupy. Wszystko wypadało mu z rąk. Nie mógł przestac myślec o tej dziewczynie. Niby nic sie takiego nie stało bo ,przecież jej nie potrącił ale sam jej wizerunek twarzy świadczył o tym że była przepołniona strachem. - Może ktoś ją skrzywdził.- Pomyślał odkładając produkty do lodówki.Nie mógł przecież do końca dnia się tym zamratwiac. Było minęło i już. Przeciągnął się i poszedł do pokoju gdzie byli jego przyjaciele i brat.Usiadł obok nich poprawiając swoją dużą bluzkę.

- No własnie Andereas ,powiedz nam co tak w ogóle u ciebie.- Georg usmiechnął sie do niego wyczekując odpowiedzi.

- Aaa , po staremu.- Odparł znudzony jednak chciał ukryc cos przed przyjaciółmi.

- Masz już laske?- Nagle wypalił Tom co zawstydziło blondyna.

- Mozna tak powiedziec.- Zaśmiał sie.

- Ooo no Andy czemu sie nam nie pochwailiłeś?.- Mówił Bill

- Nie było jakos okazji zebym sie tym chwailił.- Tak to prawda bo niby kiedy miał im to powiedziec skoro chłopacy byli w długiej trasie koncertowej i byli bardzo zajeci przez całe dnie. Nawet nie mieli czasu na to żeby porozmaiac z kims przez telefon tak jak na przykład ze swoim przyjacielem Andym.Teraz kiedy wrócili mają wiele tematów do rozmowy bo nie widzieli sie dosyc długo a czasem takie rozstania wychodza ludziom na lepsze.Andreas był ich najlepszym przyjacielem. Znali go bardzo dobrze. Wiedzieli o nim praktycznie wszystko bo on nie miał zamiaru czegos przed nimi ukrywac tak samo jak i oni. Wszystko sobie mówili bo mieli do siebie na prawde wielkie zaufanie i wiedzieli ,ze to co sobie powiedzą nie pójdzie gdzieś dalej.

- Gdzie poznałeś tą laske?- Spytał Gitarzysta poruszajac śmiesznie swoimi brwiami przy tym.

- Byłem kiedyś na imprezie..Chyba tydzień po tym jak wy wyjechaliście w  trase no i tańczyła tam taka ładna brunetka no to zagadałem, postawiłem jej drinka, opowiedzieliśmy troche o sobie i zapytałem ją czy sie jeszcze kiedys spotkamy no a ona do mnie , ze czemu nie? Mozemy nawet jutro tylko nie wczesnie bo ona chce sie wyspac, no to ja sobie mysle: dobra, lajcik mi to tam pasuje. Usmiechnałem sie do niej a ona mnie pociagneła za reke i poszliśmy tańczyc.Potem odprowadziłem ją do domu i wtedy podała mi swój numer. Ja juz zaciesz na ryju bo taka seksi lala mi swój numer podała i to jeszcze ze wszystkimi cyferkami. Powiedziała mi do jutra ja odpowiedziałem to samo tylko dodałem jeszcze miłej nocy a ona juz weszła do domu. Natepnaego dnia sie spotkaliśmy i było nawet super. Sama mi potem zaproponowała zebyśmy sie spotkali jeszcze nastepnego dnia no to ja mówie , ze okey i tak codziennie sie spotykalismy przez kilka tygodni i w końcu zaczelismy ze soba chodzic.- Opowiedział im cała historie a na twarzach zespołu pojaiły sie szerokie usmiechy.

- Jak ja bym chciał widziec ta akcje jak podchodzisz do niej i walisz jeden ze swoich słynnych tekstów.- Mówił Tom smiejac sie.

- Wiesz co do niej powiedziałem?"Cześć mała, jesteś bezpańska? Bo mam tu smycz na takie suczki".- Powiedział poważnym tonem na co reszta się zaśmiała. Tom nie mogł wytrzymac ze smiechu i az bił sie reka po swoim udzie.

- Ni...Nie uciekła od ciebie?- Pytał Bill smiejąc się.

- Co ty...Ona sie tylko usmiechneła.- Odparł.

- Ja jebie...Zamisat powiedziec modelce typu ,ze jest ładna czy cos to ten do niej jak do psa .- Śmiał sie Tom.

- Ale dzieki temu mam laske..Widzisz? Przydały sie te moje teksty w końcu.- Powiedział po czym sie zasmiał.

- Ojj Andy, Andy, ty juz zawsze taki bedziesz.- Westchnął Gustav.

- Ja jestem po prostu soba...Nie bedę udawał kogoś innego.- Stwierdził.

- Dokładnie,święte słowa przyjacielu.- Mówił Gitarzysta popierając swojego kumpla.

- Dobra ja juz zawijam bo się troche zasiedziałem..Zgadamy sie jakoś jutro czy cos.- Powiedział Andreas podnoszac sie z miejsca.

- No zgadamy się na jutro i obgadamy impreze urodzinowa bo już niedługo pierwszy września.- Wyszczerzył sie Tom pocierajac swoimi rękami.

- No okey, to narka.- Odparł i pozegnał sie ze swoimi przyjaciółmi wychodząc ze studia.
Reszta siedziała jeszcze i rozmawiała śmiejac sie przy tym.
Tom poczuł sie już dosyc senny wiec poszedł na góre do łazienki, załatwił wszystkie wieczorne czynności i po prostu położył się spac. W środku nocy obudził sie i próbował zasnąc ale niestety nie mógł. Podniósł się ze swojego łóżka i zszedł na dół do kuchni. Nalał sobie do kubka zimnej wody mineralnej po czym szybko opróżnił naczynie.Usiadł na krześle opierając łokcie o blat a jego głowa spoczeła w jego dłoniach.

- No czemu nie moge zasnac no?- Pytał sam siebie. Nigdy nie budził sie w środku nocy a dzisiaj cos mu nie pozwalało zasnąc. Oczy miał duże jak piłeczki pingpongowe i w ogóle nie czuł sie senny. Teraz kiedy może sie pożądnie wyspac, jego organizm mu na to nie pozwala. Moze to przez trase koncertowa? Był przyzwyczajony od jakiegoś czasu do krótkiego snu. Postanowił że wyjdzie i przejdzie sie. Może nocny spacer pomoze mu. Poszedł na góre i założył jakies luzne dresy i koszulke a na to ciepłą bluze. Wsunął na nogi swoje adidasy i wyszedł. Powolnym krokiem zmierzał w strone parku. Szedł patrząc w ziemie kopiac jakiś kamyk. W jego policzki uderzał chłodny wiatr ,który w ten spsób ożezwiał Muzyka. Usiadł na ławke i wyjął z kieszeni papierosa i zapalił go. W końcu poczuł się senny. Spojrzał na zegarek.

- Ale się zasiedziałem.- Mruknął i wstał. z chęcią by tu został i zasnał bo nie chciało mu sie wracac do domu ale widok śpiącego Toma Kaulitza  na ławce nie był by przyjemny dla innych. Znudzony ruszył w strone studia i po piętnastu minutach dotarł na miejsce. Wszedł do domu i walnął się na łózko a juz po chwili odpłynął do krainy snów


***************

No to jest już pierwsza notka;p PROSZE O KOMENTARZE ;)