~~ Tom ~~
No w końcu w drodze na Imprezę. Myślałem że już się nie doczekam tego momentu. Już za chwile będę mógł się wyszaleć tak jak to robię zawsze, wypic mocnego drinka no i zabawic się w najlepsze. Po jakimś czasie dojechaliśmy na miejsce. Kiedy wysiadłem z samochodu z klubu dochodziła już głośna muzyka.
- No to najlepszego bliźniacy!- Krzyknął Andy otwierając drzwi od klubu. Taaak to było to. Pełno tańczących panienek, alkohol i reszta ludzi którzy się zajebiście bawią. Kiedy wszyscy ujrzeli mnie i Billa. Zatrzymali się na chwile. Każdy z osobna złożył nam życzenia i dał jakiś prezent. Akurat prezenty były dla mnie najmniej ważne. Najważniejsza była dobra zabawa. Wyszedłem na parkiet, zgarnąłem pierwszą lepsza laskę i zacząłem z nia tanczyc. Nawet dobrze mi się trafiło bo była dosyć ładna i świetnie się ruszała. Kiedy juz padałem usiadłem na czarnej skórzanej kanapie obok swoich przyjaciół. Kazdy z nich był juz nieźle narąbany a to był początek imprezy. Nie wiem jak oni chcą wytrzymać do końca no ale to już ich sprawa. Ja pije z umiarem żeby się trochę zabawic. Po chwili Andreas zaczął dotykac się po swoich kieszeniach. Chyba dzwonił jego telefon bo tylko czuł wibracje.
- No słucham cie Jane. - powiedział i wszyscy w tym momencie skupili się na Andym. - No siedzimy tutaj na samym końcu klubu.- oznajmił i po prostu się rozłączył.
- Kot to był?- Zapytała Angelika z ciekawością w głosie.
- To Jane, pytała gdzie jesteśmy bo chciała się dołączyć.- Odparł i po chwili dołączyła się do nas jakaś brunetka i dziwnie znajoma mi dziewczyna o czarnych włosach. Jej wzrok błądził po podłodze. Na nikogo nie patrzyła. Widać było że jest jakaś taka zagubiona trochę. Po chwili chyba wyczuła ze na nia patrze więc spojrzała na mnie. W końcu ujrzałem jej oczy, te śliczne zielone oczy które już gdzieś widziałem. Taaak! Już wiem skąd ja znam. To ta sama dziewczyna który wybiegła mi przed maskę samochodu. To jest ona.
- Następnym razem uważaj na samochody bo mogłaś stracić życie, dużo nie brakowało.- Powiedziałem jednak ta zrobiła zdziwiona minę jakby nie wiedziała o czym mówię.- Wpadłaś mi ostatnio prawie pod koła ale na całe szczęście się zatrzymałem. Pamiętasz już?- Zapytałem.
- Tak, teraz pamiętam...Dzięki że się zatrzymałeś, ale..- Ciągle obserwowałem jej oczy, były piękne jednak w głębi były przepełnione żalem i smutkiem. Mógłbym wpatrywać się w jej oczy tak długo ąz w końcu odczytałbym z nich wszystko.
- Jak masz na imię?- Zapytałem
- Ewelina. - Mruknęła i znowu spojrzała na mnie. Była bardzo śliczna. Czarne włosy jak skrzydła kruka szybującego po błękitnym niebie, piękne zielone skryte oczy od których nie dało się oderwać wzroku, delikatna barwa głosu która dawała ciepło sercu. Chce ja poznac bliżej, chce wiedzieć jaka ona jest i co mogło się takiego stac że jej wyraz twarzy jest prawie ciągle smutny.
- Ja wyjdę się trochę przewietrzyc bo troszkę duszno tutaj jest.- Oznajmiła i szła w stronę wyjścia. Popatrzyłem na rozbawioną grupę przyjaciół i poszedłem za Ewelina. Usidła na jednej z drewnianych ławek i podkuliła nogi chowając w nie twarz. Cichutko usiadłem obok niej jednak ona i tak mnie usłyszała.
- Mogę się dosiąść?- Zapytałem i uśmiechnąłem się do niej.
- Skoro juz tutaj jesteś to raczej nie wypada żebym powiedziała nie.- W końcu na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech a w jej oczach ukazały się iskierki. Nie miałem pojęcia jak mam zaczac z nia rozmawiać. Nie chce jej jakos speszyć. Nie wiem jakie pytanie mam zadac zeby nie wzięła mnie za jakiegoś idiotę.
- Wiem że to pytanie będzie trochę nie na miejscu ale...Ja widzę że cos ci się przydarzyło, cos co jest dla ciebie bardzo ciężkie. Jeśli nie chcesz nie mów, wiem ze to głupie że pytam bo prawie w ogóle mnie nie znasz i zaraz możesz sobie cos o mnie pomyslec ale po prostu widzę po tobie ze cos się stało.- Mówiłem cały czas na nia patrząc.
- Nic się nie stało że zapytałeś..- Odparła tylko i odwróciła głowę w druga stronę wzdychając ciężko jednak nie spokojnie.- Pamiętasz ten dzień kiedy prawie mnie potrąciłeś więc raczej by wypadało tobie powiedzieć co się wtedy stało skoro uratowałeś mi tak jakby zycie.- Jej wzrok znowu spoczął na mnie, w jej oczach stanęły łzy które mimowolnie spłynęły po jej policzkach.
- Jeśli to jest dla ciebie bardzo ciężkie nie mów tego.- Powiedziałem bo nie chciałem zeby płakała, żeby się męczyła z tym czymś co jej się przydarzyło.
- Opowiem ci..Tego dnia kiedy wbiegłam tobie pod koła zmarła moja mama, zmarła smiercia tragiczna, mój ojciec przed tym zdradzał jeszcze mamę nie byłam nigdy po jego stronie wiec najwazniejsza osoba w moim zyciu była właśnie ona, tamtego dnia ja straciłam, teraz już nigdy jej nie zobaczę, nie przytulę się do niej, nie opowiem jej o swoich problemach które mam, jedyne co mi zostało to kawałek papieru na którym mogę ją oglądac i nic poza tym, to jest jedyne co mam, gdybym tamtego dnia mogła cos zrobić, jakos zapobiec jej śmierci...Dlaczego to była ona? Dlaczego to nie mogłam byc ja? Dlaczego?- Mówiła to z takim trudem że aż było mi wstyd ze zapytałem o to co się stało. Patrzyłem na nią jak ten ostatni debil kiedy płakała. Nie wiedziałem co mam zrobić. Czy ja przytulic czy po prostu czekac ąz się wypłacze. Położyłem swoja dłoń na jej plecach delikatnie ją gładząc.
- Gdybyś to ty umarła twoja mama by cierpiała teraz tak jak ty. Chciałabyś tego?- Zacząłem mówic starając się w ten sposób jej jakos pomóc jednak ja nie jestem wcale dobrym pocieszycielem.
- Nie chciałabym tego, ale nie wiesz jak mi jest ciezko, nie masz pojęcia jakie ja mam życie, w szkole jestem gnębiona tak po prostu za nic, mój tata się mną nie interesuje jedyne co dla mnie robi to tylko kupuje mi drogie prezenty i daje kasę co dla mnie nic nie znaczy. Nie chce tych prezentów, ja nic już nie chce, ja chce po prostu przestać zyc, czasem chciałabym nie istnieć juz nigdy.- Mówiła a jej płacz z każdym słowem się nasilał.
- Kiedy byłem młodszy moi rodzice się rozwiedli, tez trudno przez to przechodziłem ale potem moja mama znalazła kogoś innego, kogoś kto odmienił moje zycie i mojego brata Billa..Zacząłem grac na gitarze a mój brat śpiewał i pisał teksty. Razem z kumplami założyliśmy kapele. Na początku graliśmy tylko w domach kultury i w szkołach..Teraz jesteśmy sławni ale to nie jest takie zycie jakie by się chciało miec. Niby kazdy chce byc sławny a nawet nie ma pojęcie że bycie sławnym nie pozwala normalnie zyc. Kiedy wychodzę na ulice mogę byc wszędzie fotografowany nie zależnie od tego co robię, z kim jestem i w jakim miejscu.- Życie gwiazdy jest strasznie trudne, czasem chciałbym tak po prostu byc normalny, żeby nikt mnie nie znał prócz moich kumpli.
- Masz mamę, której możesz się wyzalic gdy jest tobie zle, masz brata którego na pewno kochasz i który na pewno pomoze tobie ze wszystkim o co go tylko poprosisz, masz w zyciu to co jest najwazniejsze..Osoby na które możesz zawsze liczyć a mi tego właśnie brakuje, brakuje mi osób z którymi mogłabym porozmawiać o wszystkim w kązdym momencie. Teraz mnie rozumiesz?- Uniosła na mnie swoje zapłakane oczy w których nie było zadnej nadziei, nic poza żalem i smutkiem nie gościło na jej twarzy.
- Dziękuje tobie że masz do mnie zaufanie mówiąc mi to wszystko.- Strasznie było mi jej szkoda, nie spotkałem się jeszcze z taka osoba która powiedziała mi cos takiego. Nie mogę jej tak zostawić, pomogę jej się otworzyc. Zrobię wszystko zeby nie zamartwiała się tak ciągle.- A tak przy okazji to jestem Tom bo się tobie nie przedstawiłem.- Uśmiechnąłem się do niej jednak to niczego nie zmieniło
- Tom obiecasz mi coś? Wiem że mnie nie znasz ale proszę cie.- Powiedziała a ja tylko kiwnąłem głowa.- Obiecaj mi ze mimo wszystko będziesz szanował te osoby które cie otaczają i ktore sa z toba bo w każdej chwili możesz je stracić i już nigdy się z nimi nie zobaczysz.- Kiedy to powiedziała do moich oczy napłynęły łzy. Nikt nigdy nie powiedział mi czegoś takiego. Nie mógłbym sobie wyobrazić co by się działo gdybym stracił Billa lub swoja mamę albo kogokolwiek z zespołu, przeciez to są dla mnie najwazniejsze osoby z którymi jestem od zawsze i kazdy z nas stoi dla siebie murem. Po chwili wstała jednak nie kierowała się spowrotem do klubu. Pewnie chciała pobyć sama z tym wszystkim.
- Spotkamy się jeszcze kiedyś?- Zapytałem a ona się zatrzymała po czym odwróciła się do mnie.
- Mysle ze tak.- Powiedziała i już odeszła. Ta dziewczyna dała mi bardzo duzo do myślenia. Musze się zmienic. Musze zacząc szanować przede wszystkim kobiety które mam tylko na jedna noc a potem po prostu odchodzę. Nigdy nie pomyślałem o tym jak one moga się wtedy czuc. Z takiej drobnej osóbki popłynęło tyle słów ze od razu przypomniały mi się wszystkie złe moje czyny i słowa kierowane do ważnych dla mnie osób. Chce się z nią znowu spotkac i to jak najszybciej zanim zrobi jeszcze coś głupiego a wtedy nigdy już jej nie zobaczę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz