piątek, 1 marca 2013

3 " To ona zniszczyła całe jej życie "

Dziewczyna kiedy otworzyła oczy przeciągnęła się na całej długości swojego dużego łóżka. Podniosła się leniwie z niego i podeszła do okna żeby je otworzyć. Zaciągnęła się świeżym powietrzem mając zamknięte oczy. Kiedy je otworzyła w oddali widziała szkołę do której będzie musiała isc już w poniedziałek. Nienawidziła chodzic do szkoły ze względu na towarzystwo które znajduje się w jej klasie. Gdyby tylko mogła przeniosłaby się do innej szkoły jednak to jest nie możliwie ponieważ jej tata często wyjezdza w delegacje a w tym czasie nastolatka zostaje sama ze swoją macochą Bellą z która bardzo dobrze się odgaduje jednak ona i tak nie zastąpi jej matki chociaż od dłuższego czasu mieszka właśnie z Bella i ze swoim ojcem. Dwa dni temu dowiedziała się o śmierci swojej mamy i to było dla niej bardzo straszne. Dostała telefon ze jej mama właśnie miała wypadek. Wybiegła z domu i prawie została potrącona przez samochód ale na jej szczęście kierowca się zatrzymał chociaż ona w tamtym momencie chciała zeby ją przejechał i żeby jej zycie w koncu dobiegło konca.Kiedy dotarła na miejsce jej mama juz niestety nie zyła. Gdy jej rodzice wzięli rozwód poczuła większa wiez do swojej mamy. Kochała swojego tatę jednak czuła do niego ogromny żal za to ze zdradził jej mamę własnie z Bellą.Ale i tak przywykła już do tej kobiety ponieważ ona również darzyła ją miłoscia i traktowała jak własną córkę.

- Ewelina!- Nastolatka usłyszała głos swojej macochy wołający z dołu wiec wyszła ze swojego pokoju i zeszła na dół.

- Co się stało?- Spytała stojąc już koło Belli która przeglądała się w lustrze będąc ubrana w czarną obcisła sukienkę, wysokie buty na szpilce a do tego lekki makijaż. To była kobieta która bardzo dbała o siebie a przede wszystkim o swój wygląd. Nie to ze była jakąs tam barbie ale po prostu wygląd był dla niej ważny i zawsze chciała pokazać się z jak najlepszej strony.

- Chciałam tobie tylko powiedzieć , ze wychodzę bo dostałam telefon z pracy i będę dopiero wieczorem.- Oznajmiła poprawiając sobie włosy przy tym. Ewelina westchnęła tylko ciężką ponieważ miała dosyć zostawania cięgle sama. Jej taty nie ma już ponad dwa tygodnie a do tego Bella często wychodzi z domu i wraca dopiero wieczorami. Nie podobało jej się to. Kiedy zyła jej mama a jej tata był w pracy zawsze mogła do niej isc i porozmawiać z nią na wszystkie tematy.  Teraz bardzo jej tego brakuje i nie wie czy da rady zapomnieć tak nagle o wszystkim i zyc tak jak żyła zawsze.Nie zapomni tego dnia kiedy dowiedziała się jak jej tata bardzo skrzywdził jej mamę. Czuła wtedy obrzydzenie do swojego ojca jednak po kilku tygodniach relacje miedzy jej rodzicami stawały się coraz lepsze ale to juz nie ma sensu skoro jej mama zmarła w tak straszny sposób.Na samą mysl o wspólnych chwilach z nia do oczu napływały jej łzy i miała ochotę płakać i krzyczeć jak tylko może.- Co się stało?- Zapytała kobieta widząc łzy skryte w oczach nastolatki.

- Brakuje mi po prostu mamy.- Odparła i już dłużej nie mogła wytrzymać wiec łzy spłynęły po jej policzkach. Bella spojrzała smutno na nastolatkę i przytuliła ją mocno do siebie.

- Nie płacz skarbie.- Powiedziała bo tylko to mogła jej powiedzieć bo sama nie wiedziała jak ma pocieszyć dziecko bo nigdy w swoim zyciu nie wychowywała dzieci.

- Jak mam nie płakać? Moje życie jest straszne! Czym ja sobie na nie zasłużyłam?! Wszyscy z mojej klasy mnie nie lubia tylko dlatego, ze mam nie wiadomo jaka wypasiona chatę i ze mój tata zarabia kupe kasy!- Mówiła płacząc i przypominajac sobie wszystkie złe chwile które zdarzyły jej się w szkole. Nikt z jej klasy nie traktował jej jako kolezanke tylko dlatego ze była bogata, ale przeciez ona na to nic nie poradzi ze mieszka w dużym domu a jej tata ma bardzo dobrze płatna prace.- A teraz do tego wszystkiego doszła smierc mojej mamy. Moze będzie lepiej jak ja tez odejde i ty z tata będziecie szczęśliwi beze mnie bo nie będziecie się musieli ze mna droczyć.- Wypłakała.

- Nawet tak nie mów. Twój tata by się załamał gdyby ciebie stracił. Nie możesz tak myślec. Musisz byc silna. Kazdy w zyciu przechodzi jakiś trudny rozdział ale potem przez to przebrnie i jest wszystko w porządku i zobaczysz ze z toba tez tak będzie.- Mówiła jednak jej słowa nie docierały do nastolatki. Ona miała swoje mysli, sama wiedziała co jest dla niej dobre ,a co złe i jak ma się zachować w danej sytuacji.

- Ty nic nie rozumiesz!- Krzyknęła i oderwała się od niej.- Ty masz zajebiste życie bo mieszkasz w duzym pięknym domu, jesteś z bogatym facetem i masz tez radochę z tego ze moja mama umarła bo teraz tata nie będzie miał z nia kontaktu i to przez ciebie nasza rodzina się rozpadła bo to ty wepchnełas się w nasze zycie i spowodowałaś taki haos.- Pierwszy raz z jej ust popłynęły takie słowa. Nigdy nie powiedziała Belli czegoś takiego. Zawsze myślała ze to jej tata jest wszystkiemu winien ale dzisiaj zmieniła zdanie i powiedziała jej to co w tej chwili myślała.

- Nie tak cie twój tata wychował. Ty nigdy się w taki sposób nie odzywałaś i to jeszcze w szególnosci do mnie. Chyba czas najwyższy zmienic towarzystwo.-  Powiedziała unosząc prawa brew ku górze.

- Tak dla twojej widomosci to nie mam przyjaciół i nigdy ich nie bede miała dlatego ze mam takie życie!- Tupnęła noga i pobiegła do swojego pokoju.
Kobieta złapała się za głowe i westechneła ciężko po czym siegneła po swoja torbeke i pojechała do pracy.


~ ~Tom~ ~

Spałem sobie smacznie śniąc o dziewczynie Andreasa az tu nagle do mojego pokoju wbił Georg i Gustav.

- Wszystkiego najlepszego!- Ich krzyki rozniosły się chyba po całym studiu a w mojej głowie az zadudniło. Ja ich chyba pozabijam kiedyś. Przeciez mogli mi złozyc zyczenia w mniej haotyczny sposób i dopiero później a nie kiedy ja sobie spie w najlepsze.

- Dzięki, ale dajcie mi się wyspać.- Mruknąłem tuląc głowe do swojej białej poduszki

- Jakie wyspać? Sa dzisiaj twoje i Billa urodziny i od białego rana trzeba zaczac się bawic.- Powiedział wesoło Gustav i odsłonił rolety co spowodowało ze silne promienie słońca powędrowały na moja twarz powodując pieczenie moich oczu.W tym momencie poczułem się jak wampir z tych filmów o wampirach. Teraz juz wiem jakie to uczucie kiedy oni wychodzili w dzień. Ale przeciez one nie istnieją wiec co ja sobie w ogóle mysle? Ze wampirem jestem?

- Dobra zaraz wstaje tylko dajcie mi 5 minutek żebym sobie jeszcze poleżał i wstanę.- Odparłem na co oni się zaśmiali. Co w tym takiego śmiesznego ze chce sobie polezec jeszcze chwile? Czasem ich na serio nie rozumiem.

- Taaa my już znamy to twoje 5 minutek które zmienia się w 2 godzinki.- Skitował Georg. Ale, przeciez kazdy tak ma ze mówi sobie ze polezy jeszcze piec minut a jak spojrzy na zegarek to minęło juz sporo czasu mimo tego ze wydaje ci się ze leżysz bardzo krótko.

- A dacie mi 2 godzinki? Proszę dzisiaj sa moje urodziny przeciez.- Prosiłem jak dziecko no i przy tym znalazłem dobry pretekst.

- Oj Tom.- Westchnął Georg.

- To będzie najpiękniejszy prezent jaki dzisiaj dostane jeśli pozwolicie mi się wyspać.- Powiedziałem na co się zaśmiali.

- Dobra spi tylko na imprezę nie zaspi.-  Zaśmiał się Perkusista naszego zespołu po czym razem z długowłosym skierowali się do wyjścia mojego pokoju.

- Mam jeszcze jedna malutka prosbe.- Oznajmiłem a oni się zatrzymali.- Zasłonce te rolety bo normalnie czuje się jak jakiś wampir.- Powiedziałem. Obaj westchnęli ciezko usmiechajac się pod nosem. Jak dobrze miec przyjaciół na których można zawsze liczyć.Gucio ruszył w stronę okna i tak jak powiedziałem zasłonił roletki a w moim pokoju znowu zapanowała przyjemna ciemnosc i ukojenie dla moich nie wsypanych oczu.- No to komu w drogę temu czas.- Spojrzałem na nich zeby opuścili mój lokal i dali mi się w koncu wyspac.

-Oj zapamiętamy sobie te słowa.- Zaśmiał się Georg po czym wyszli z mojej sypialni. Zamknąłem oczy i próbowałem zasnac jednak znowu usłyszałem to samo co przed kilkoma minutami. Dokładnie ten sam okrzyk. Pewnie teraz biednego Billa budza. Nie no nie bede się męczył. Musze wstać bo oni nie dadzą mi się wyspac. Wyszedłem ze swojego pokoju a Georg i Gustav składali właśnie wizytę Billowi.
Dalej niech już będzie 17:00 i niech się w koncu zacznie ta impreza bo nie usiedzę w jednym miejscu. O cholera. Z tego wszystkiego zapomniałem kupic Billowi prezent. Musze się szybko ogarnac i wyskoczyć na miasto. Tylko co ja mam mu kupic?
Wziąłem jasne jeansowe spodnie i białą koszulkę z czarnym nadrukiem. Poszedłem do łazienki i załatwiłem wszystkie poranne potrzeby. Siegnałem jeszcze po kluczyki od swojego samochodu i byłem juz gotowy. Wsiadłem do mojego pojazdu i odpaliłem swoje cacko po czym ruszyłem w stronę miasta. Mam nadzieje  ze wyrobie się na imprezę.
Po jakimś czasie dojechałem do centrum. Dobra teraz muszę ruszyć głowa bo nie mam pojęcia co mam mu kupic. Moze kupie mu jakiś mikrofon? Nie to bez sensu. Tom no myśl, dalej!Wiem! Kupie mu album jego ulubionego zespołu. Przeciez my nigdy nie dajemy sobie drogich prezentów bo to jest bez sensu. Najważniejsze jest to żebyśmy w każde urodziny byli razem. Poszedłem do sklepu z płytami. Kupiłem to co miałem i mogłem wracać do domu.  Spojrzałem na swój zegarek i było juz dosyć późno więc musiałem się trochę pospieszyć. Po kilku minutach dotarłem do studia. Chłopacy siedzieli na dole razem z Andreasem i Angeliką. Ja poszedłem na górę żeby schować Billa prezent. Zdjąłem z siebie bluzę i rzuciłem ja na swoje łóżko. Zszedłem na dół do reszty i usiadłem na przeciwko dziewczyny mojego przyjaciela. Uśmiechnąłem się do niej co ona odwzajemniła ślicznym uśmiechem po czym je wzrok przeniósł się w inna stronę. No wiedziałem że ja onieśmielam. W końcu mam w sobie to cos a ona doskonale o tym wie.