~~ Tom~~
Obudziłem się chyba dosyc późno bo na dole słyszałem śmiechy chłopaków. Podnisłem się do pozycji siedzącej i spojrzałęm na zegarek. O ja pierdole juz 13:30. No ale chociaż się wyspałem. Wygramoliłem się w końcu z łózka bo nie będe w nim leżał cały dzień. Przeciągnąłęm się i zszedłem na dół. Akurat trafiłem na śniadanie no jak miło nie bede musiał sobie rąk brudzic.Chyba na mnie czekali bo coś późno dzisiaj jedzą.
- W końu się obudziłeś.- Powiedział Georg i zmierzył mnie swoim wzrokiem siedząc z resztą zespołu przy stole.
- Musiałem się wyspac.- Odparłem i przysiadłem się do nich. No tak. Na stole było wszystko co oni lubią a nie pomyśleli o mnie że może zjadłbym sobie makaron. Nie po to byłem na zakupach żeby teraz cierpiec że nie moge zjesc tego co najbardziej lubie.- Nie pomyśleliscie o mnie nie?- Spytałem na co ci się zaśmiali.
- Kto rano wstaje temu pan Bóg daje.- Zaśmiał się Gustav. Westchnął tylko i zaśmiałem sie pod nosem po czym sam zabrałem się za MOJE śniadanie. Jak mi się nie chce nic robic. Najchetniej cały dzień bym wylegiwał sie na kanapie i oglądał telewizor i te zasrane seriale. Zrobie sobie na szybko jakąs kanapke i do tego sok.
Zabrałem swoje śniadanie i usiadłem w salonie a po chwili dosiedli się do mnie chłopacy.Mierze ich wszystkim swoim wzrokiem. Patrze. Gustav jakby nie dospał znowu bo usypia, Georg coś tam biadoli do Billa a on go chyba nawet w ogole nie słucha bo tylko przytakuje głową. Nie no trzeba wybudzic Gustava bo nie będzie marnował dnia.
- Tej Gustav, zobacz jaka laska do nas przyszła.- Mówiłem szturchając go a on otworzył te swoje patrzadła i zaczął się rozglądac.- Tylko żartowałem.- Zaśmiałem sie.
- Spac mi się chce bo się nie wyspałem.- Powiedział znudzony.
- To żadna nowosc.- Odparł Bill po czym się zaśmialiśmy.
Tak. Gustav zawsze odsypiał nie zaleznie gdzie byliśmy. Czy to był wywiad, czy zdjęcia...Tylko na koncercie jest zywy jak napierdala w perkusje. No ale Gustav zawsze był tym Gustavem wiec my już nic z tym nie zrobimy. I tak jesteśmy do tego przyzwyczajeni.
- Niedługo powinien byc Andreas bo miał dzisiaj przyjsc.- Wspomniałem o naszym przyjacielu bo mieliśmy obgadac kilka spraw takich jak urodziny moje i Billa.
-A no właśnie, dzwonił i powiedział że przyjdzie troche później bo musi jeszcze isc po swoja dziewczyne.- Powiedział Bill. Ten to zawsze wszystko przekłada no ale ważne że przyjdzie z tą swoją dziunią. Trzeba opcykac tą laske. Nie to , że mam co do niej jakies plany ale popatrzec sobie chyba bede na nia mógł. Andreas nie powinien miec nic przeciwko temu a nie odbiore mu laski bo to mój przyjaciel ale oczywiscie jakbym chciał na pewno by była moja. A tak w ogóle to on doskonale wie jaki ja jestem. Dobra musze sie czyms zając bo mi sie strasznie nudzi. Wziałem swoją mp3 i załozyłem słuchawki. Usiadłem z powrotem na swoje miejsce słyszac muzyke w uszach. Gustav mnie szturchnał wiec zdjąłem słuchawki.
- Co jest?- Zapytałem.
- Andreas własnie przyszedł.- Oznajmił i podniósł sie z miejsc. No super a ja już sie czyms zajałem a ten sie dopiero teraz zjawia.
Poszedłem na korytarz i ujrzałem swojego przyjaciela z brunetka o ciemnych brazowych oczach, długich zgrabnych nogach i slicznym usmiechu. No nie wierze. Jak on mógł znalesc sobie taka laske. Zaskoczył mnie tym.
- Cześc ,Tom jestem.- Przedstawiłem sie posyłając jej miły uśmiech.
- Hej, Angelika jestem.- Odparła zaczesujac kosmyk swoich brązowych długich włosów za ucho. No nie mogłem oderwac od niej wzroku. Czułem ze wszyscy na mnie patrzą jak na ostatniego debila ale miałem to w dupie miałem ładniejszy obraz przed sobą.
- Ej Tom, pamietaj, ona jest moja.- Zaśmiał się Andy i objął ją swoim ramieniem.
- Wiem, przeciez nie mam do niej zadnych planów spokojnie.- Odparłam chciaz w mojej głowie było duzo sprosnych scenariuszy związanych z Anegliką. Dobra musze sobie dac z nią spokój bo to jest laska mojego przyjaciela i nie odbije mu jej.
- Dobra chodzcie do salonu.- Powiedział Bill. Usiedlismy na kanapie a Georg przyniósł cos do picia.
- No dobra to jak z waszymi urodzinami?- Zapytał Andreas.
- A co ma byc? Duzo lasek, duzo piwa i swietna zabawa przede wszystkim.- Odparłem krótko.
- Okey to zrobimy liste kogo chcecie zaprosic i zadzwonimi do wszystkich.- Mówił. Wziąłem jakis zeszyt który lezał na komodzie i długopis.
- No to kto ma byc?- Zapytałem trzymajac w reku długopis gotowy zapisac pierwsze osoby.
- No kogo chcecie, przeciez to wasze urodziny.- Powiedział Gustav.No i kurde kogo ja mam zaprosci? Przeciez nie znam tu nikogo tak osobiscie tylko z widzenia i niektórym mówie czesc tak samo jak Bill.
- No to moze skoro idziecie do szkoły to zapoznam was z moimi kumplami.- Zaproponował Andy.
- No okey, to dyktuj.- Nakzałem a ten zaczał mi wymiec ich imoiona i nazwiska. Zapisałem już chyba z dwadziescia osób ale nie usłyszałem ani razu damskiego imienia. No tak nie moze byc. Musza byc dziewczynany na imprezie. Ja mam tanczyc z chłopakami tej? Co ja pedał jestem czy jak?- Ej Andy a jakieś dziewczyny może znasz?- Spytałem a ten się zasmiał.
- No dobra już mówie.- Odparł i w końcu zaczał mi dyktowac damskie imiona.
Kiedy już wszystkich zapisałem podliczyłem ilosc osób i wyszło ich doscy sporo. No ale skoro to nasze urodziny to musi byc zajebista imprezka.- Ja teraz wszystkich obdzwonie i zobaczymy czy kazdy przyjdzie.- Wyjął z kieszeni telefon i zaczał wybierac numery. Chyba troche mu to zajmie patrzac na ta liste.
- Andy pomóc ci?- Spytał mój brat.
- No jak mozesz.- Zasmiał sie. Podyktował mu kilka numerów i Bill zaczał dzwonic. Niech oni sobie dzwonia a ja ide coś zjesc bo zgłodniałem troche.
- Agelika chcesz cos zjesc?- Spytałem patrząc na nią zalotnie.
- Nie dzięki.- Odparła uśmiechając sie krępująco. No Tommy chyba ją troche zawstydziłes.
- A może jednak?- Naciskałem nie zmieniając wizerunku twarzy.
- Nie.- Zaśmiała sie mając już rumience na policzkach. Ach ten mój przeklęty urok. Wszystkie na to leca. Ta laska była by łatwa ale nie zrobie tego Andreasowi.
- No dobrze jak chcesz.- Odparłem i pusciłem jej oczko wchodzac do kuchni. Byłem głodny ale nie wiedziałem na co mam ochote. Nie znosze tego. Otworzyłem ldówke i wpatrywałem sie na wszystko co sie w niej znajdywało.
- Oooo mleko truskawkowe.- Siegnałem je bez zadnego wahania. Może mlekiem sie nie najem ale jest dosyc syte wiec raczej nie bede głodny. Wróciłem do salonu i usiadłem na swoje miejsce. Bill z Andreasem ciagle byli zajeci dzwonieniem do osób które byc moze pojawia sie na imprezie u nas. Ja sobie siedziełam na kanapie popijając spokojnie zimne truskawkowe mleczko. Jak ja sobie teraz tak myśle że będe musiał sie uczyc i nie bede mógł chodzic czesto na imprezy to az mnie w żołądku sciska. No ale co zrobic? Trzeba sie z tym pogodzic ale musze spojrzec na to tez z innej strony. Bedą chciaciaz jakies odpały na lekcjach i poznam jakies fajne laski ale to to tak na marginesie.
Kiedy chłopacy skonczyli dzwonic zrobilismy juz aktualną liste kto na pewno przyjdzie. Juz nie moge sie doczekac tej imprezki. Tylko zastanawiam sie nad tym czy nie lepiej by było zorganizowac to wszystko w jakims klubie bo tutaj w studiu to sie raczej wszyscy nie pomieszczą.
- Ej musimy znalesc jakiś klub.- Powiedziałem
- No to sie później załatwi, wieczorem możemy pojechac i zapytac czy mozemy cos wynajac.- Odparł Bill. No ten to by chciał wszystko na ostatnia chwile. Tak nie może byc. A co jeśli beda już jakies rezerwacje? Najlepiej bedzie jak sprawe z klubem to ja załatwie.
- No to ja pojade teraz .- Oznajmiłem i podniosłem sie z miejsca. Poszedłem na góre zeby wziac jakąs bluze bo potem może mi sie zrobic zimno a nie wiem kiedy wróce bo jak bedzie jakas imprezka to może sie skusze i zostane. Włożyłem na siebie moja białą lużna bluze, wziąłem ze stolika nocnego kluczyki od samochodu i zszedłem na dół.- To ja wychodze.- Rzuciłem otwierając drzwi od domu. Wsiadłem do swojego samochodu i oparłem sie wygodnie o fotel. Włożyłem kluczyk do stacyjki i odpaliłem samochód. Włączyłem oczywiscie swój sprzet muzyczny i dopiero teraz mogłem ruszyc. Teraz do jakiego ja mam klubu jechac? Chce zeby był ogromny parkiet zeby nikt sie nie gniótł ani nie przepychał bo bez sensu tanczyc tak scisnietym z innymi ludzmi wokół ciebie. Podjechałem do pierwszego klubu z którego dochodziła głosna muzyka. To jest mój ulubiony klub w Hamburgu. Uwielbiam tutaj imprezowac. Wysiadłem z samochodu i weszłem do budynku. W srodku był tłum ludzi tanczacych na parkiecie. Niektórzy siedzieli przy barze a niektórzy jarali obok na skórzanej kanapie. Podszedłem do baru.
- Moge pogadac z szefem klubu?-Spytałem.
- No jasne, chodz ze mna na zaplecze.- Powiedział jakiś koles w czarnej koszulce w blond włosach. Poszedłem za nim .
- Ten chłopak chce z toba mówic.- Oznajmił i poszedł.
- Chciałem zapytac czy moge wynajac klub na ta sobote?- Spytałem a ten spojrzał w jakis duzy zeszyt.
- Masz szczescie ze przyszedłes bo przed toba była jakas kobieta i tez chciała wynajac klub na ta sobote ale powiedziała ze sie jeszcze zastanowi i miała zadzwonic no ale skoro nie zadzwoniła to klub w sobote jest twój.- Usmiechnał sie i zapisał cos.
- Ile płace?- Spytałem
Po załatwieniu wszystkich formalnosci mogłem wrócic do domu. Ale sie ciesze ze w tym klubie mozemy miec z Billem urodziny. Już nie moge sie doczekac soboty. Wsiadłem do samochodu i ruszyłem do studia. Kiedy wróciłem cały zespuł razem z Andreasem i jego dziewczyna popijali sobie piwka. No fajnie, a za mna juz nie mogli poczekac.
- Tej no co to ma byc? Pijecie sobie beze mnie?- Zaśmiałem sie
- Nie wiedzieliśmy kiedy wrócisz.- Odparł Georg.
- A mogłem zostac na tej imprezie.- Powiedziałem siadajac na sofie.
- I co? Udało ci sie cos załatwic?- Spytał Bill.
- No jasne ze tak. Mamy sale w moim ulubionym klubie.- Mówiłem pocierajac rekami z usmiechem na twarzy.
- No to teraz wystarczy czekac do soboty.- Zaśmiał sie Gustav.