Tokio Hotel zagrało dzisiaj ostatni koncert w tym roku. Bliźniacy muszą nacieszyc się ostatnimi dniami lata, ponieważ juz we wrześniu wracaja do szkoły żeby kontynuowac nauke ze wzgledu na prośbe swojej matki. Na szczęscie bedą się uczyc w Hamburgu gdzie rówznież znajduje się ich studio. Tam ,w chwili wolnej będą mogli pisac następne piosenki. W czasie podpisywania autografów nie byli zbyt zadowoleni, ponieważ wiedzą ,że widząc sie swoimi fanami dzisiaj ostatni raz i dopiero po długim czasie bedą mogli sie ponownie z nimi zobaczyc. Po podpisaniu ostatnich karteczek wrócili do hotelu żeby się spakowac jednak to szło im strasznie wolno. Byli zmęczeni i najchętniej połozyli by sie spac a spakowaliby sie dopiero jutro jednak nie mogli tego zrobic, poniewaz muszą wstac wczesnym rankiem żeby pojechac na lotnisko
- Masz wszystko?- Zapytał młodszy bliźniak patrzac na swojego starszego brata.
- Yhm..-Mruknął i po chwili położył sie na swoim wygodnym łózku gdzie mógł chociaz na chwilke odpocząc.
- Tom, a te koszulki?- Westchnał Czarny i sam zabrał się za pakowanie reszty rzeczy swojego brata. Tom nie miał siły nawet drgnac palcem. Najchetniej zapomniałby o świeci ,w którym żyje i zapdałby w głęboki sen. Niby kazdy che zostac gwiazdą żeby byc sławnym ,ale tak naprawde nikt nie ma pojęcia jaka to jest ciężka praca. Ciągłe udzielanie wywiadów, sesje zdjęciowe, koncerty...Wiele gwiazd pragnie byc normalnymi ludzmi tak jak na przykład Tom ,który chciałby zeby traktowano go tak jak wszystkich. Chciałby normalnie poruszac sie po ulicach bez zadnych ochroniarzy. Kocha to co robi, muzyke, swoich fanów ,ale czasem ma juz tego wszystkiego dosc. Mruknął coś pod nosem i złapał za czyste bokserki po czym poszedł do łazienki wziąc zimny prysznic, który postawi go na nogi. Powolnymi ruchami pozbywał sie swoich rzeczy az w końcu mógł stanac w kabinie przysznicowej i poczuc na sobie zimne kropelki wody spływające po jego ciele. Po trzydziestu minutach wyszedł spod przysznica i owinał sie w pasie ręcznikiem. Wział swoja szczoteczke do zebów ze szklanego kubka ,który znajdywał sie na umywalce. Nałozył na nia pastę do zębów i zaczał szczotkowac swoje zęby. Kiedy skonczył wszystkie wieczorne czynności załoyżł swoje boserki i wyszedł z łazienki. Nie czuł sie już aż tak zmęczony ale i tak chciał już spac.Sprawdził jeszcze swój telefon po czym położył sie wygodnie w swoim łóżku i zasnął.
Bill nie miał siły nawet zeby wziąc prysznic. Postanowił ,że zrobi to jutro. Dzisiaj zostało mu jeszcze duzo do spakowania. - Juz mi sie chyba nawet nie opłaca pójsc spac.- Pomyslał pakujac ostatnie rzeczy. Wyszedł na balkon zeby zapalic papierosa. Patrzył na miasto ,które było rozswietlone dzięki swiatłom ,które paliły sie w oknach i lampami znajdujacymi sie na dworzu. To był piekny widok dla jego oczu. Po chwili oczy same mu sie zaczeły zamykac i tracił juz równowage. Dokonczył szybko papierosa i po prostu poszedł spac.
Z drugiego pokoju zaczął dzwonic telefon gustava. Nikt nie raczył sie ruszyc zeby go wyłaczyc.
- Wylaczcie to.- Mówił Tom zasłaniajac sobie uszy poduszka jednak telefon cały czas dzwonił.Westchnał cięzko i energicznie podniósł sie z łózka zmierzajac do pokoju skad dochodził dzwięk. Spojrzał na telefon swojego przyjaciela i jak sie okazało nikt do niego nie dzwonił tylko nadszedł już czas zeby wybudzic sie z spokojnego i przyjemnego snu.- Ej wszyscy wstawac, już 5:00!- Powiedział donosnie co obudziło reszte zespołu. Po kilku minutach chłopacy wygramolili się z łóżek i zaczęli się ogarniac. W pokojach panował wielki haos. Każdy sprawdzał czy niczego czasem nie zostawił i czy na pewno spakował wszystko.Wszyscy byli już gotowi prócz Billa, który jeszcze siedział w łazience. Zdawał sobie z tego sprawe, że przez niego zespół może nie zdążyc na samolot ale musiał skorzystac z łazienki bo wczoraj był za bardzo zmęczony żeby to zrobic.
- Bill, pospiesz się bo naprawdę mamy mało czasu.- Mówił Perkusista pukając donosnie do drzwi łazienki.
- Tak wiem, już wychodze.- Oznajmił. Dokończył szybko swój makijaż i wyszedł w końcu z łazienki. Wszyscy już wychodzili ze swojego apartamentu więc Bill szybko złapał za swoje torby i poszedł za resztą.
W trakcie jazdy na lotnisko każdy prawie zasypiał. Nikt się nie wyspał tej nocy. Mieli za mało czasu na sen przez to całe pakowanie.Kiedy dojechali na lotnisko, zabrali swoje bagaże i udali się na odprawe. Zastali tam swoich fanów, którzy wykrzykiwali ich imiona i spiewali ich piosenki. Na twarzach zespołu od razu pojawiły się szerokie uśmiechy. Pomachali im tylko i juz po chwili znalezli sie w samolocie. W końcu będą mogli się wyspac. Kilka godzin lotu pomoze im dokładnie odpocząc i zregenerowac siły na dalszy ciąg dnia.Tom kiedy zajął swoje miejsce od razu włożył słuchawki do uszu żeby posłuchac swojej ulubionej muzyki. To pozwoliło mu sie odprężyc.Wykonywał ruchy głową zgodne z rytmem piosenki. Dołączył reke którą wymachiwał raz w góre raz w dół co rozsmieszało reszte zespołu. Sam róznież uśmiechnął się pod nosem.Każdy przewidywał ,że będzie odsypiał noc w samolocie jednak tak się nie stało. Chłopacy świetnie się bawili rozmawiajac na rózne tematy jak i wspominając sobie wesołe chwile z terazniejszości jak i z dzieciństwa.
- No to co? Kaulitzowie ida do szkoły.- Zsmiał się Basista zespołu.
- Z jednej strony się ciesze a z drugiej nie.- Odparł Tom marszcząc po chwili swój nos.
- No tak zapomniałem...Jak i szkoła to i laski.- Georg wiedział, że jego przyjaciel cieszy sie ,ze idzie do szkoły ze względu na dziewczyny.
- No właśnie.- Potarł swoimi smukłymi dłońmi mając na twarzy chytry uśmieszek, który był znany całemu zespołowi.- Ale będe musiał się uczyc...A z imprezami to sie chyba pożegnam.- Mówił znudzony. Lubił imprezowac i to bardzo. Na imprezach zawsze poznawał jakies dziewczyny z którymi mozna powiedziec , że swietnie się dogadywał.
W końcu ich lot dobiegł końca. Mogli rozprostowac wszystkie zdrętwiałe kosci. Dotarli do swojego studia gdzie mogli odłożyc ciężkie torby.
- Dawno tu nie byliśmy nie?- Zasmiał się Bill wchodząc do pomieszczenia gdzie zawsze pisze piosenki.Tutaj, własnie w tym miejscu działała jego wena twórcza. To tutaj tworzył wszystkie teksty pisenek, które miały dla niego jakies znaczenie. Kazdy tekst był powiązany z jakimś wydarzeniem lub z jego uczuciami ,które nosił w sobie i mógł przelac na papier.
Tom chwycił za swoją gitare akustyczną i usiadł na kanapie. Przyłożył swoje długie palce do gryfu i rozstawił je na odpowiednich polach. Druga ręka szarpnłą za struny zeby wydobyc dzwiek z instrumentu.Zamknłą oczy żeby wczuc sie w melodie ,która własnie rozbrzmiewała po pomieszczniu.Przed oczami miał obraz siebie siedzącego w ciemnym pomieszczeniu gdzie panwała głucha cisza. Tylko jego ruch mógł wykonac jakikolwiek dzwięk. Kiedy grał nie kontaktował sie ze światem. Skupiał sie tylko na tym co robi i czy wykonuje to dobrze.Uwielbiał dac sie poniesc muzyce. Wtedy czuł ,ze to ona nim kieruje i , ze to ona powołuje go to tej pasji.
- Ej nic nie chcę mówic ale trzeba chociaż jakieś zakupy zrobic.- Odezwał się nagle Gustav przerywajac Gitarzysie tą piękną chwile.
- No to ja zaraz pojade do sklepu.- Westchnął Tom odkładając delikatnie swój instrument.
- Dobra no to musimy zrobic jakąś liste chociaż.- Oznajmił Wokalista biorąc do ręki długopis i kartke.
- No to ja mówię od razu, że chcę skittelsy..- Mówił Tom wchodząc do łazienki. Jego brat zasmiał się pod nosem i zapisał jego życzenie na kartce.Kiedy zapisał wszystko co potrzebna ,zredagował jeszcze raz to co napisał czy czasem o czyms nie zapomniał.Gitarzysta wyszedł z łazienki i zabrał od swojego brata kartke. Schował ją do tylnej kieszeni, poprawił bluze i mógł pojechac na zakupy. Wsiadł do swojego samochodu, włączył radio i odpalił go po czym ruszył w strone marketu. Przez pół roku nie jeździł tymi ulicami , ponieważ był w trasie koncertowej. Przyglądał sie dokładnie wszystkiemu czy czegoś ubyło czy czegoś przybyło jednak wszystko było tak jak pamietał. Na swoim miejscu bez zadnych dodatków. Niespodziewanie przed maske samochodu wybiegła mu czarnowłosa dziewczyna jednak szybko zdażył się zatrzymac. Dziewczyna spojrzała przestraszona na Gitarzyste swoimi zielonymi tęczówkami po czym pobiegła dalej. Serce muzyka biło strasznie mocno i szybko.
- Kurwa, człowieka bym zabił.- Powiedział do siebie uspokajajac swój puls.
Ruszył ponownie ale tym razem nie za szybko. Przez cała droge do sklepu jechał powoli bedac jeszcze w lekkim szoku.Wszedł do znanego mu sklepu gdzie zawsze robił zakupy dla zespołu.Wyjał z kieszeni liste z zakupami ,która zrobił jego brat i załpał za wózek.Pakował wszystko po kolei az w końcu natknał się na przedział ze słodyczami.- Tak, to jest to.- Pomyślał i ruszył wózkiem do regału gdzie znajdywały się jego ulubione słodycze. Czuł na sobie czyjeś spojrzenie i powchiwli odrócił sie za siebie zeby zobaczyc kto na niego patrzy.
- A ty pedale co się tak gapisz?- Zasmiał się widząc swojego przyjaciela Andreasa.
- Uwodze cie swoim spojrzeniem.- Odparł równiez smiejac sie po czym podszedł do swojego przyjaciela ,którego nie widział ponad sześc miesięcy. Przywitali się sciskajac sobie dłonie i uderzając sie barkami- Jak trasa?- Zapytał .
- A dobrze, fajnie było..Tylko teraz razem z Billem musimy sobie zrobic przerwe bo szkoła wzywa.- Mówił nie zbyt zadowolony.
- Wracacie do szkoły?- Zdziwił sie słysząc coś takiego.
- No bo mama chciała żebysmy kontynuowali nauke wiec sie zgodzilismy.- Mruknał.
- To będziemy razem chodzic do szkoły.- Uśmiechnął sie.
- No jo, przeciez ty chodzisz do szkoły.- Tom złapał się za głowe po czym uśmiechnał sie pod nosem.
- Widze , ze "Bad Boy"zespołu na zakupy sie wybrał.- Skomentował widząc ,ze wózek Toma jest pełny.
- A co? mamy głodowac bo nikt inny dupy nie ruszy?- Powiedział po czym obaj się zaśmiali. Rzem podeszli do kasy żeby zapłacic za wszystkie produkty, które kupywali.Zapakowali wszystko w reklamówki po czym udali się do Toma samochodu. Otworzył bagażnik i schował tam torby z zakupami. Zabrał swojego przyjaciela zeby przywitał sie rózniwz z reszta zespołu. Kiedy Tom dojezdzał do miejsca gdzie prawie potracił tamta dziewczyne od razu widział ten obraz.Zatrzymał się na chwile co zdziwiło jego przyjaciela.
- Co jest? - Zapytał blondyn obserwujac dokładnie zachowanie Gitarzysty.
- Jak jechałem do sklepu to przed samochód wybiegła mi dziewczyna własnie w tym miejscu i prawie ją przejechałem.- Mówił dokładnie przypomonając sobie ta sytuacje.
- Ale chyba jej nie przejchałes wiec w czym problem ?- Pytał.
- Bo jak ona na mnie spojrzała to...to te jej oczy, w życiu nie widziałem takich oczu, były takie zielone przepełnione strachcem .- W tamtym momenci zwrócił uwage na oczy dziewczyny. Widział w nich tylko strach i lek, tak jakby nie bała sie tego ,ze Tom ja prawie potracił ale czegos innego , czegoś zupełnie gorszego.- Mogłem wtedy wysiąsc i zapytac czy cos jej sie stało, czy wszystko z nia w porządku a nie...Sidziałem jak ten ostatni cep w tym samochodzie i patrzyłem na nią jakbym widział ducha albo jakas zjawe.- Pomyslał.
- Dobra, zapomnijmy o tym i jedziemy dalej.- Odpalił ponownie samochód i ruszył do studia gdzie czakł na niego zespół.Wraz ze swoim przyjacielem wyjął z bagażnika zrobione zakupy.
- No siema siema!- Krzyknął na przywitanie blondyn co swpowodowało ,że chłopacy od razu ruszyli się z miejsca żeby przywitac się ze swoim przyjacielem Tom poszedł do kuchni żeby odłożyc zakupy. Wszystko wypadało mu z rąk. Nie mógł przestac myślec o tej dziewczynie. Niby nic sie takiego nie stało bo ,przecież jej nie potrącił ale sam jej wizerunek twarzy świadczył o tym że była przepołniona strachem. - Może ktoś ją skrzywdził.- Pomyślał odkładając produkty do lodówki.Nie mógł przecież do końca dnia się tym zamratwiac. Było minęło i już. Przeciągnął się i poszedł do pokoju gdzie byli jego przyjaciele i brat.Usiadł obok nich poprawiając swoją dużą bluzkę.
- No własnie Andereas ,powiedz nam co tak w ogóle u ciebie.- Georg usmiechnął sie do niego wyczekując odpowiedzi.
- Aaa , po staremu.- Odparł znudzony jednak chciał ukryc cos przed przyjaciółmi.
- Masz już laske?- Nagle wypalił Tom co zawstydziło blondyna.
- Mozna tak powiedziec.- Zaśmiał sie.
- Ooo no Andy czemu sie nam nie pochwailiłeś?.- Mówił Bill
- Nie było jakos okazji zebym sie tym chwailił.- Tak to prawda bo niby kiedy miał im to powiedziec skoro chłopacy byli w długiej trasie koncertowej i byli bardzo zajeci przez całe dnie. Nawet nie mieli czasu na to żeby porozmaiac z kims przez telefon tak jak na przykład ze swoim przyjacielem Andym.Teraz kiedy wrócili mają wiele tematów do rozmowy bo nie widzieli sie dosyc długo a czasem takie rozstania wychodza ludziom na lepsze.Andreas był ich najlepszym przyjacielem. Znali go bardzo dobrze. Wiedzieli o nim praktycznie wszystko bo on nie miał zamiaru czegos przed nimi ukrywac tak samo jak i oni. Wszystko sobie mówili bo mieli do siebie na prawde wielkie zaufanie i wiedzieli ,ze to co sobie powiedzą nie pójdzie gdzieś dalej.
- Gdzie poznałeś tą laske?- Spytał Gitarzysta poruszajac śmiesznie swoimi brwiami przy tym.
- Byłem kiedyś na imprezie..Chyba tydzień po tym jak wy wyjechaliście w trase no i tańczyła tam taka ładna brunetka no to zagadałem, postawiłem jej drinka, opowiedzieliśmy troche o sobie i zapytałem ją czy sie jeszcze kiedys spotkamy no a ona do mnie , ze czemu nie? Mozemy nawet jutro tylko nie wczesnie bo ona chce sie wyspac, no to ja sobie mysle: dobra, lajcik mi to tam pasuje. Usmiechnałem sie do niej a ona mnie pociagneła za reke i poszliśmy tańczyc.Potem odprowadziłem ją do domu i wtedy podała mi swój numer. Ja juz zaciesz na ryju bo taka seksi lala mi swój numer podała i to jeszcze ze wszystkimi cyferkami. Powiedziała mi do jutra ja odpowiedziałem to samo tylko dodałem jeszcze miłej nocy a ona juz weszła do domu. Natepnaego dnia sie spotkaliśmy i było nawet super. Sama mi potem zaproponowała zebyśmy sie spotkali jeszcze nastepnego dnia no to ja mówie , ze okey i tak codziennie sie spotykalismy przez kilka tygodni i w końcu zaczelismy ze soba chodzic.- Opowiedział im cała historie a na twarzach zespołu pojaiły sie szerokie usmiechy.
- Jak ja bym chciał widziec ta akcje jak podchodzisz do niej i walisz jeden ze swoich słynnych tekstów.- Mówił Tom smiejac sie.
- Wiesz co do niej powiedziałem?"Cześć mała, jesteś bezpańska? Bo mam tu smycz na takie suczki".- Powiedział poważnym tonem na co reszta się zaśmiała. Tom nie mogł wytrzymac ze smiechu i az bił sie reka po swoim udzie.
- Ni...Nie uciekła od ciebie?- Pytał Bill smiejąc się.
- Co ty...Ona sie tylko usmiechneła.- Odparł.
- Ja jebie...Zamisat powiedziec modelce typu ,ze jest ładna czy cos to ten do niej jak do psa .- Śmiał sie Tom.
- Ale dzieki temu mam laske..Widzisz? Przydały sie te moje teksty w końcu.- Powiedział po czym sie zasmiał.
- Ojj Andy, Andy, ty juz zawsze taki bedziesz.- Westchnął Gustav.
- Ja jestem po prostu soba...Nie bedę udawał kogoś innego.- Stwierdził.
- Dokładnie,święte słowa przyjacielu.- Mówił Gitarzysta popierając swojego kumpla.
- Dobra ja juz zawijam bo się troche zasiedziałem..Zgadamy sie jakoś jutro czy cos.- Powiedział Andreas podnoszac sie z miejsca.
- No zgadamy się na jutro i obgadamy impreze urodzinowa bo już niedługo pierwszy września.- Wyszczerzył sie Tom pocierajac swoimi rękami.
- No okey, to narka.- Odparł i pozegnał sie ze swoimi przyjaciółmi wychodząc ze studia.
Reszta siedziała jeszcze i rozmawiała śmiejac sie przy tym.
Tom poczuł sie już dosyc senny wiec poszedł na góre do łazienki, załatwił wszystkie wieczorne czynności i po prostu położył się spac. W środku nocy obudził sie i próbował zasnąc ale niestety nie mógł. Podniósł się ze swojego łóżka i zszedł na dół do kuchni. Nalał sobie do kubka zimnej wody mineralnej po czym szybko opróżnił naczynie.Usiadł na krześle opierając łokcie o blat a jego głowa spoczeła w jego dłoniach.
- No czemu nie moge zasnac no?- Pytał sam siebie. Nigdy nie budził sie w środku nocy a dzisiaj cos mu nie pozwalało zasnąc. Oczy miał duże jak piłeczki pingpongowe i w ogóle nie czuł sie senny. Teraz kiedy może sie pożądnie wyspac, jego organizm mu na to nie pozwala. Moze to przez trase koncertowa? Był przyzwyczajony od jakiegoś czasu do krótkiego snu. Postanowił że wyjdzie i przejdzie sie. Może nocny spacer pomoze mu. Poszedł na góre i założył jakies luzne dresy i koszulke a na to ciepłą bluze. Wsunął na nogi swoje adidasy i wyszedł. Powolnym krokiem zmierzał w strone parku. Szedł patrząc w ziemie kopiac jakiś kamyk. W jego policzki uderzał chłodny wiatr ,który w ten spsób ożezwiał Muzyka. Usiadł na ławke i wyjął z kieszeni papierosa i zapalił go. W końcu poczuł się senny. Spojrzał na zegarek.
- Ale się zasiedziałem.- Mruknął i wstał. z chęcią by tu został i zasnał bo nie chciało mu sie wracac do domu ale widok śpiącego Toma Kaulitza na ławce nie był by przyjemny dla innych. Znudzony ruszył w strone studia i po piętnastu minutach dotarł na miejsce. Wszedł do domu i walnął się na łózko a juz po chwili odpłynął do krainy snów
***************
No to jest już pierwsza notka;p PROSZE O KOMENTARZE ;)
Fajnie się zaczyna. Długa notka, miło sie czyta. Niech się dzieje dalej :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ; *
Świetna notka i bardzo fajnie sie czyta;) czekam na nastepna notke
OdpowiedzUsuń